BLOGI / FILM
Animator
ANIMATOR
Tekst: Irmina Dąbrowska    
2010.08.10
Upalne polskie lato powoli dobiega końca, a z nim i lato festiwali filmowych. Całe wakacje można teraz spędzić przemieszczając się z jednego na drugi. Kiedy zakończą się już dyskusje na temat stałych punktów programu, takich jak Nowe Horyzonty, Lato Filmów czy Dwa Brzegi warto się zastanowić czy nie postawić na jakąś nowość w tym tłumie. Moim tegorocznym faworytem stał się Festiwal Filmów Animowanych - Animator, który odbył się po raz trzeci w Poznaniu.

Animator ma przewrotną przewagę nad innymi festiwalami - jest początkujący. W tym roku odbyła się zaledwie jego trzecia edycja. Nadaje to całości uroku debiutanta, a co za tym idzie - spontaniczności, świeżości czy dopiero kształtującej się publiczności. Zaleta to wielka przy naszych krajowych kolosach (jak Nowe Horyzonty czy Warszawski), które osiągnęły już takie rozmiary, że niewiele u nich miejsca na klimat czy luz.

Festiwale jednak nie stoją przede wszystkim klimatem, ale filmami. I tutaj Animator ma się czym pochwalić, bo na ekranach festiwalowych kin mogliśmy zobaczyć dzieła z prawie całego świata, poczynając od pełnego przeglądu Europy, na Ameryce Południowej kończąc. Nie zabrakło oryginalnych i kontrowersyjnych projektów ("Diabelskie dzieci" Marioli Brillowskiej), nie do końca udanych wydarzeń (pokaz nowego projektu Piotra Dumały, który przeniesiono ze względu na złe warunki techniczne) i premier, takich jak "Maska" braci Quay. Dla mnie Animator był jednak odkryciem polskiej animacji, która po pierwszej dekadzie XXI wieku ma się jak najlepiej. Zabawna, świetnie napisana "Bajka o Smoku i Bohaterze", zwycięzca festiwalu "Ukryte" Piotra Szczepanowicza. Pokazujące, że polscy filmowy mają kapitalne poczucie humoru i ucho i oko do różnych sytuacji - "Kto by pomyślał" Ewy Borysewicz. Słynne już tytuły, takie jak "Kinematograf" Tomka Bagińskiego czy "Esterhazy" Izabeli Plucińskiej. I bardzo ciekawe "Danny boy" Marka Skrobeckiego. Tyle z patriotycznej satysfakcji i wzruszeń. Bo jednak zupełnym brakiem obiektywizmu byłoby nie wspomnienie takich świetnych animacji jak francuskie "L'homme qui dort", "Skhizein", niemieckie "12 Jahre" i "Germania Wurst", przerażające szkockie "Battenberg", piękne irlandzkie "Old Fangs" i jeden ze zwycięzców konkursu - porywające, węgierskie 'Simon vagyok".

Animator postanowił też, zresztą bardzo słusznie, pokazywać nie tylko nowości z całego świata i ciekawostki, ale edukować swoich widzów. Rządni wiedzy mogli brać udział w licznych wykładach i warsztatach (prowadzonych przez światowych specjalistów), obejrzeć retrospektywy mistrzów (takich jak Daniel Szczechura, Jurij Norstein, Caroline Leaf) i jurorów (Dennis Tupicoff, George Griffin). Czy zapoznać się z animacją z różnych zakątków świata podczas przeglądów (m.in.: amerykańska animacja niezależna, animacja z Izraela, z Chicago).

Poznań stara się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 i trzeba przyznać, że wychodzi mu to bardzo dobrze. Szczególnie, że stawia na profesjonalistów, takich jak szef artystyczny Animatora Marcin Giżycki, który nie tylko skompletował imponujący program, ale też swoją osobą i znajomościami ściąga do Poznania oryginalnych i ważnych twórców. Animator jest jedynym z wielu mocnych punktów poznańskiego programu. Do tego miasta w zeszłym roku jechali wszyscy fani alternatywnego grania (z niżej podpisaną) na koncert Radiohead. Przy okazji okazało się, że niemożliwe, jest możliwe, bo większość organizatorów imprez muzycznych w kraju wielokrotnie powtarzało, że ściągnięcie Thoma Yorke'a i jego kolegów graniczy z cudem. Ja, jako skromny pożeracz kultury, czekam na kolejne wydarzenia, jakie zafunduje mi stolica Wielkopolski, jednocześnie trzymając kciuki za Animatora.

A więcej informacji na temat poznańskich imprez kulturalnych można znaleźć na stronie:

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...

Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.