BLOGI / FILM
O ciekawych filmach, których (pewnie) nigdy nie zobaczymy w Polsce
O CIEKAWYCH FILMACH, KTÓRYCH (PEWNIE) NIGDY NIE ZOBACZYMY W POLSCE
CZYLI ROZWAŻANIA PO FESTIWALU W ROTTERDAMIE.
Tekst: Irmina Dąbrowska    
2010.02.17
Mam ten wyjątkowy festiwalowy niefart, że mimo usilnych starań, nigdy nie udaje mi się zobaczyć wszystkich filmów, które wygrywają konkursy. W Rotterdamie na szczęście obejrzałam jednego z trzech "Tygrysów" (zwycięzców konkursu głównego festiwalu - VPRO Tiger Award) - "Agua fria de mar" (w luźnym tłumaczeniu: Zimna, morska woda). Film Kostarykanki Paz Fabregi, jest taki, jak jego reżyserka: młodzieńczy, świeży i oryginalny.

Karina jest śliczną siedmiolatką. Ma trzech starszych braci, matkę, z którą nie umie się porozumieć i ojca, który traktuje ją jak księżniczkę. Cała rodzina spędza przerwę świąteczną na kempingu nad morzem. Pewnego dnia dziewczynka idzie samotnie na spacer i gubi się. W środku nocy spotyka przybyłą nad morze młodą parę - Marianę i Rodrigo. Opowiada im wyssaną z palca, wstrząsająca historię o swoim smutnym losie. Następnego dnia znika. A Mariana zaczyna popadać w depresję.

Film Fabregi jest spokojny, nieprzegadany, akcja powoli toczy się nad pięknymi morskimi krajobrazami. Pod spodem pulsują jednak emocje. Mariana i Rodrigo to para bogatych dzieciaków, którzy wchodzą w dorosłe życie, nie zastanawiając się w ogóle nad tym, co robią. Krótkie spotkanie z Kariną będzie dla Mariany przykrą pobudką, która pokaże jej wyraźnie, w jakiej pustce do tej pory się znajdowała. Fabrega świetnie pokazuje relacje rodzice-dziecko. Układ malutkiej Kariny z matką jest trudny: mała robi co chce, za co spotykają ją milczenie i kary rodzicielki. Między ojcem, a córeczką panuje natomiast miłość czuła, aż za bardzo jak na nasze chłodne, europejskie standardy.

Fabredze udało się podjąć temat, którego tak niewielu filmowców dotyka, a który tak często pojawia się w życiu. To kryzys dwudziestokilkulatków, którzy z rozpędem i bez zastanowienia wchodzą w dorosłe życie, a potem budzą się z ręką w nocniku.

Oprócz tej wielowątkowej historii w "Agua fria de mar" mamy piękne zdjęcia i świetne aktorstwo (w większości naturszczyków). Jeżeli kiedyś będziecie mieli okazję zobaczyć film Fabregi, to skorzystajcie, bo naprawdę warto.


Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...

Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.