BLOGI / FILM
TAŃCZ, GŁUPIA, TAŃCZ
TAŃCZ, GŁUPIA, TAŃCZ
Tekst: Marta Krupińska    
2010.01.15
Atłasowa bielizna, koronkowe pasy do pończoch, gorsety, wachlarze ze strusich piór i zmysłowy taniec rodem z XIX-wiecznego musicalu . Na fali popularności filmu "Dziewięć" (polska premiera już 22 stycznia!) w Londynie szczególną karierę robią ostatnio kursy burleski. Wszystko zaczęło się od Dity von Teese...

To właśnie byla żona Marylina Mansona ze striptizu uczyniła sztukę, stając się symbolem współczesnego "glamour". Jej występy są często inspirowane kabaretem i filmami z lat 30. Podczas przedstawień Dita stosuje różnorodne rekwizyty, w finale zaś wynurza się z olbrzymiego kieliszka do szampana. Początkowo na jej spektakle przychodzili żądni wrażeń mężczyźni, a potem... ich żony. Dita, która na każdym kroku podkreśla, że "gorset to wspaniały wynalazek", stała się prawdziwą  idolką młodych, wyzwolonych Brytyjek, które postanowiły iśc w jej ślady. A mają w czym wybierać...  Szkoły burleski wyrastają, jak grzyby po deszczu. Najstarszą (i najbardziej prestiżową) jest Burlesque Baby. Wśród uczestniczek są kobiety w różnym wieku, od 18-latek do babć na emeryturze. W programie zajęć m.in. taniec erotyczny z wykorzystaniem krzesła, rury, męskich koszul, krawatów i boa.    

Początki burleski sięgają XVIII wieku. Jako parodia poważnego teatru stała się niezwykle popularna we Włoszech. Prawdziwą furortę zrobiła jednak w Wielkiej Brytanii epoki wiktoriańskiej, głównie ze względu na bardzo skąpo ubrane aktoreczki. W końcu nowa rozrywka trafiła do USA. A wszystko to dzięki Lydii Thompson, która w Nowym Jorku założyła grupę taneczną pod wdzięczną nazwą British Blondes. Na początku XX wieku burleska stała się jeszcze bardziej frywolna, aż w końcu powszechnie zaczęto utożsamiać ją ze striptizem. Im mniej tanceki miały na sobie, tym lepiej rozchodziły się bilety na ich spektakle. Stolicą burleski był Paryż, głównie za sprawą kabaretów: Moulin Rouge i Crazy Horse. Gwiazdy kankana z dnia na dzień stały sie prawdziwymi celebrities. Doszło do tego, że tancerka Moulin Rouge, Mistinguett ubezpieczyła swoje nogi na sumę 500 tysięcy franków. Nieźle, jak na 1919 rok.

    Po wojnie miejsce tancerek rewiowych zajęły aktorki rodem z Hollywood. Wtedy narodził się styl glamour, którego ikonami są m.in. Jane Mansfield,  Mae West i Marilyn Monroe. Co ciekawe, na początku słowo "glamour" wcale nie kojarzyło się z pięknem i luksusem. W średniowieczu oznaczało księgę z zaklęciami albo zły urok rzucany przez czarownicę. Dopiero w XIX wieku zaczęto łączyć je z klasą i szykiem. Złote lata glamour przeżywał w latach 40. i 50. I mimo, że wielokrotnie wieszczono jego koniec, styl ten wciąż inspiruje. W modzie co i rusz obserwujemy powrót retro. Obszyte frędzlami sukienki, perły i złoto znalazły się w tegorocznych kolekcjach Dolce&Gabbana, Escady i Chanel. Kreacje rodem z kabaretu kochają nie tylko celebrities, ale też zwykli śmiertelnicy. - Ludzie uwielbiają przebierać się w stroje, których raczej nie założą do pracy – mówi  Chaz Royal, pomysłodawca międzynarodowego festiwalu burleski, organizowanego co roku w Londynie. Imprezowy przepis na sukces? Krwistoczerwone usta, boa z piór i przede wszystkim zabójczo wysokie szpilki. A przed wyjściem obowiązkowy seans "Dziewięć". Zobaczyć Penelope Cruz, jak tańczy na rurze? Bezcenne...

GALERIA

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...

Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.