W swojej pracy nie starają się wytworzyć jakiegoś charakterystycznego stylu, bazują raczej na pomyśle. Poprzez swoje zdjęcia starają się opowiadać pewne historie, przesuwając granice dotychczas znanego oddziaływania obrazem.
Nastroje w swoich fotografiach przedstawiają nam skrajnie różne. Dlatego polecamy oglądać całe historie, nie skakać po tematach. Zacznijmy może od Xxxray. Raz poczujemy się jak w pracowni rentgenowskiej, żeby po chwili powędrować ku bajkom, unosząc się na miękkim, różowym obłoczku, wdychając słodki zapach waty cukrowej i karmelu. Kolory szaleją, zwalają z nóg. Na fali tęczowego, fluoryzującego huraganu przenieśmy się do tematu Radioactive. Tam naładowani radioaktywnymi pierwiastkami modele przypomną nam klimat lat 80.
Za to Night Shift, mimo że również charakteryzuje się rażącym, mocnym kolorem, okaże się zdecydowanie bardziej mroczna. Oto bowiem poczujemy się jak podglądacze, obserwujący prostytutkę przez dziurkę od klucza, albo szparę w niedomkniętych drzwiach. My ją podglądamy, a ona o tym wie. Siedząc z klientami, spogląda nam w twarz. Jest trochę zadziorna, trochę niebezpieczna. Jej spojrzenie kusi, prowokuje, ale też niepokoi.
I krok po kroku, od waty cukrowej i disco fever, poprzez nocną zmianę prostytutki, docieramy do mrocznych i perwersyjnych zakątków naszej wyobraźni. Bound to akcesoria z sekshopu, modelka podduszana foliowym workiem, twarze zakryte czarnymi woalami, pończochy na głowie i sporo lateksu. A mimo to brak golizny. Ani jednej odsłoniętej piersi, pośladka, uda...Za to doskonale ułożone fryzury, perfekcyjne makijaże, i biżuteria. I to, co na większości tych zdjęć przyciąga uwagę- oczy. Jakby udręczone, czasem dzikie, chwilami zbuntowane przeciwko zastosowanym praktykom. A jednak mimo wszystko patrzą z wyższością, niemal pogardą. I to spojrzenie intryguje, nie pozwala o sobie zapomnieć, prześladuje. Brawa dla Herring&Herring. Oby tak dalej.

























Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...