Swój niewątpliwy talent do pisania oryginalnych, mocnych country-popowych piosenek rozmienili na drobne. Zamiast ścigać się z Fleet Foxes i kolejnymi projektami Conora Obersta o miano muzycznego reprezentanta alt-country (czy alt-folku, jak zwał tak zwał), zostają amerykańską wersją Coldplay. Czekam tylko na śluby z aktorkami. Kto słyszał the Funeral z ich debiutu, albo Is There a Ghost drugiej, tego singlowe Compliments ani nie ogrzeje, ani nie zaziębi. Żadnych przebłysków klimatu, jaki wytwarzali w poprzednim zespole - Carissa's Wierd, czy pazura z poprzednich albumów BoH. Piosenki na wiejską popijawę w Carolinie. Widzę grillowane świnie, hektolitry budweisera, seks w pickupie.
Band of Horses
Infinite Arms
5/10





















Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...