BLOGI / MUZYKA
Furia Futrzaków
FURIA FUTRZAKÓW
Tekst: Marek Fall    
2010.07.18
Gdyby nie "Polska, mieszkam w Polsce", byłbym gotów uwierzyć, że debiut Kingi Miśkiewicz i Andrzeja Pieszaka doprowadzi do medialno-obyczajowej rewolucji. Ale "wyrosłem z przybijania piątek, człowieku" i wiem, że na koniec dnia zostaniemy "tylko" ze świetną płytą.

Podobnie jak kilka lat temu gitarowa młodzież, która miała swoje CKOD i Muchy. Wcześniej były próby: Reni Jusis, Ramony Rey i Plastic, ale dopiero Furii Futrzaków udało się na setkę. Nie tylko nagrać popowy album, który
z hukiem otworzył nowe dziesięciolecie, ale także stworzyć rzecz poważnie frapującą. Mógłbym napisać „światową”, dokleić jakieś Knife, ale właśnie nie, bo przy całej „światowości” Futrzaki są przecież tak bardzo „made in Poland”. Niejednoznaczności jest więcej, bo niby to piosenkowy pop plus elektroniczne brzmienie, ale domeną FF jest bardziej kompilowanie mnóstwa motywów i wątków połączone z bogactwem rytmów i brzmień niż przebojowa piosenkowość. To pop słodki nie jak cukierek, tylko jak Ibuprom. Pop, a przecież jazz, ambient i piosenka aktorska.
Z pozoru dziewczęcy, choć ja nie ogarniam, czy Kinga to błyskotliwy, seksowny kociak w stylu Roisin Murphy, czy może Hanka Ordonówna.
Aż dziw bierze, że nikt nie wymyślił tego wcześniej.


Furia Futrzaków
„Furia Futrzaków”
My Music
8/10

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...

Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.