To jest płyta czterdziestolatka, do słuchania. Kiedy piszę, że James jest stary, to chodzi mi o tempo "This Is Happening", ale w sumie też o ogólne odczucie, że to płyta faceta, który z niejednego klubowego pieca chleb zjadł, jest (o ile to w ogóle możliwe) indie-człowiekiem-sukcesu, nagrał najlepszą płytę 2007 roku, a teraz na trzeciej ma już dosyć. Mówi do widzenia, jego kompozycje są - za przeproszeniem - dojrzalsze. To nie LCD takie jak na pierwszej płycie, w niespodziewanych momentach skrzące się od punkowego wykurwu typu MC5. Chociaż jest tu przebój klubowy, "Drunk Girls", i w ogóle elementy dyskoteki, to jednak wszystko jakieś wolniejsze. Bo James jest starszy, bo już zrobił, co chciał i bardzo dobrze, że nie ma ciśnienia na więcej. Pewnie dlatego ta płyta jest fajna. A moim zdaniem - najfajniejsza.
LCD Soundsystem
"This Is Happening"
DFA/EMI
8/10





















Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...