BLOGI / MUZYKA
Robyn / Body Talk, Pt. 1
ROBYN / BODY TALK, PT. 1
Tekst: Maciek Piasecki    
2010.08.31
Robyn ma poważny dylemat. Management każe jej udawać dwudziestolatkę i konkurować z Uffie (nie wiedzieć czemu, kwestię wieku Szwedki starają się przemilczeć i wydany pięć lat temu czwarty album "Robyn" najchętniej przedstawialiby jako debiut).

A ona nie chce już śpiewać piosenek w duchu: "hejka, jest imprezka, chodźmy do klubu" - w każdym razie, nie tylko w takim. Płytę rozpczyna zatem od zupełnie serio narzekań na swój alkoholizm i narkotyki, przechodzi jednak do ironicznych utyskiwań nad złem całego świata, które skupiło się właśnie na niej. Jest mało poważnie, ale za to tanecznie i z udawaniem robota. W trzecim numerze - za sprawą tytułu, energii i rzewnego podejścia do miłosnych zawodów przypominającego świetne "Be Mine" - taneczność sięga apogeum. Potem stopniowo opada, nawet mimo gościnnego wtrętu Royksöpp i dubstepowych podkładów. O dziwo - to dobrze, bo wyśpiewany w jej ojczystym języku utwór zamykający płytę stanowi jeden z najmocniejszych i najbardziej emocjonujących momentów w twórczości Robyn. Jeśli w tę stronę pójdzie na kolejnych częściach trylogii "Body Talk", wtedy będzie górą.

6/10


Autor: drzmfzmycuw
02-01-2012 10:44:53
YGa3zO <a href="http://kzkhtrqehcld.com/">kzkhtrqehcld</a>
Autor: dwnulnnto
31-12-2011 13:16:36
aDahaP <a href="http://dcmdyotnchag.com/">dcmdyotnchag</a>
Autor: Flora
31-12-2011 07:04:25
That's celaerd my thoughts. Thanks for contributing.
Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.