Nie warto też przekonywać potencjalnych czytelników (rzucać obietnicami, tarzać się w argumentach) do zapoznania się z dziełem Arta Spiegelmana, bo jego przeczytanie to wręcz obowiązek. Ale wiadomo, że jak się komuś powie, że obowiązek, to się temu od razu przypomni „Janko Muzykant” czy „Krzyżacy” (a może nawet „Jak Wojtek został strażakiem”) i z czytania zrezygnuje. No trudno, o „Mausie” można i od innej strony. To w końcu pierwszy komiks, który zdobył nagrodę Pulitzera, a i jedyny, który wywołaj ogromny szum medialny w Polsce. Gdy po raz pierwszy ukazał się w kraju nad Wisłą (parę lat temu, w dwóch tomach), jedni zachwycali się jego treścią, inni krytykowali sposób ukazania Polaków. Nic dziwnego, to jedna z najodważniejszych – zarówno formalnie, jak i treściowo – powieści graficznych w historii gatunku. Zresztą precz z przyporządkowaniami, to po prostu jedna z najlepiej opowiedzianych historii o II wojnie światowej i jej ofiarach. W ogóle. Bez względu na medium.
„Maus (wydanie zbiorcze)”Art Spiegelman
Post
10/10





















Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...