BLOGI / GRY
Czy warto zagrać w Mario Kart 7?
CZY WARTO ZAGRAĆ W MARIO KART 7?
Tekst: Jerzy Bartoszewicz    
2011.12.27
Nintendo uraczyło nas wyścigami gokartów, w których zasiadają flagowe postacie z uniwersum słynnego wąsatego hydraulika – to produkcja godna polecenia wszystkim posiadaczom konsolki Nintendo 3DS.

To już siódma odsłona serii, tym razem z najlepszą oprawą audiowizualną, interesującymi usprawnieniami i efektem 3D. Formuła rozgrywki nie zmieniła się od 1992 roku, gdy na konsoli Super Nintendo Entertainment System ukazał się „Super Mario Kart”. Wciąż w każdej kolejnej odsłonie dostarcza ona jednak mnóstwo emocji. Cel zabawy jest jasny – dotarcie do mety za wszelką cenę, co nie jest łatwym zadaniem, ponieważ w bajkowym świecie Mario wszystkie chwyty są dozwolone. Nasi przeciwnicy wykorzystają każdą możliwą okazję by zepchnąć nas z trasy, czy potraktować którymś z uprzykrzających życie przedmiotów, ukrytych w rozmieszczonych na trasie skrzynkach. Nie możemy pozostawać im dłużni, a umiejętne wykorzystanie „znajdziek” połączone ze znajomością różnorakich skrótów, jest kluczem do sukcesu.

„Mario Kart 7” daje nam możliwość wcielenia się w jednego z 17 kierowców, których początkowo dostępnych jest 8, a pozostałych musimy odblokować biorąc udział w kolejnych wyścigach w trybie Grand Prix. W szranki stają przeciwko sobie takie sławy jak bracia Mario i Luigi, goryl Donkey Kong, dinozaur Yoshi, Księżniczka Peach, czy zły król Bowser Koopa znany z manii porywania księżniczek. Wybór ma znaczenie nie tylko kosmetyczne – poszczególni bohaterowie różnią się między sobą wagą, co ma wpływ na kierowanie pojazdem. Swój gokart budujemy z długiej listy różniących się statystykami elementów, stopniowo zdobywanych dzięki monetom zbieranym podczas wyścigów. Dzięki temu każdy może wybrać postać i części odpowiadające jego stylowi gry np. szybką i zwrotną, czy ciężką i dobrze radzącą sobie na wybojach.

Twórcy z Nintendo dali graczom możliwość ścigania się na aż 32 trasach – połowa z nich została stworzona od zera zaś pozostałe, zgodnie z tradycją serii, stanowią przeróbki tras znanych z poprzednich odsłon gry. Na brak różnorodności nie można narzekać – podczas wyścigu trafimy do miejsc pełnych detali bez trudu kojarzących się miłośnikom przygód Mario oraz jego przyjaciół. Walczyć o zwycięstwo możemy zarówno na tradycyjnych asfaltowych drogach zarówno w mieście jak i na wsi, jak i w bardziej egzotycznych lokacjach, takich jak zamki pełne lawy, ośnieżone trasy, a nawet odcinki umiejscowione pod wodą! Ostatni z pomysłów jest nowością w serii, podobnie jak możliwość wybijania się ze specjalnych skoczni, dzięki którym nasz gokart szybuje w powietrzu na lotni lub spadochronie. Dzięki nim możemy czasami unikać utrudnień na drodze, porozrzucanych przez przeciwników „opóźniaczy”, czy dostawać się do skrótów. Szkoda tylko, że ulepszone wersje najstarszych tras znanych z szesnastobitowej konsoli SNES rażą trochę pustką – pomimo sentymentu do klimatów retro, osobiście wolałbym w ich miejscu coś nowego.

Uprzykrzające konkurentom życie przedmioty są jednym z ciekawszych elementów rozgrywki, jednocześnie będąc związanymi z najbardziej denerwującą mnie wadą, nie tylko samego „Mario Kart 7”, ale i całej serii. W myśl zasady wyrównania szans ze skrzyń porozmieszczanych na trasie najpotężniejsze przedmioty otrzymują zawodnicy plasujący się na ostatnich pozycjach. Oznacza to, że pozostawiając oponentów w tyle możemy im podrzucić pod koła co najwyżej skórkę od banana po to, by na ostatniej prostej, tuż przed metą zostać rażonym piorunem, czy samonaprowadzającą bombą w postaci niebieskiej żółwiej skorupy, spadając tym samym na ostatnią pozycję. Bywa to frustrujące i psuje czasem trochę balans rozgrywki. Jest na to jednak pewien sposób polegający na trzymaniu w pogotowiu jakiegoś niebezpiecznego przedmiotu i pozostawaniu w okolicach drugiego i trzeciego miejsca podczas całego wyścigu – zauważyłem, że taktyka ta jest bardzo popularna podczas wieloosobowej zabawy przez Internet.

„Mario Kart 7” umożliwia jednoczesną rywalizację ośmiu graczy dobieranych z całego świata. W ramach zabawy przez sieć mamy do wyboru nie tylko ściganie się po kolejnych trasach znanych z trybu Grand Prix, jak i zbijanie balonów lub zbieranie monet na specjalnych arenach – tryby te dostępne są także dla pojedynczego gracza. W ramach funkcji sieciowych, twórcy umożliwili również zakładanie tzw. Społeczności, czyli swoistego rodzaju „pokojów” zrzeszających graczy, umożliwiających organizowanie wyścigów na własnych zasadach. Warto przy okazji wspomnieć, że dzięki staraniom polskiego przedstawicielstwa Nintendo posiadamy lokalną społeczność miłośników „Mario Kart”, o której szerzej można przeczytać na stronie www.mariokart7.pl – posiadając grę warto do niej dołączyć, choćby ze względu na konkursy z nagrodami. Zasiadając do gry przez Internet należy się jednak przygotować na lekcję pokory – okazuje się bowiem, że bardzo przystępna i intuicyjna gra odpowiednia dla graczy w każdym wieku, którą niewątpliwie jest „Mario Kart 7”, posiada wiele ukrytych detali i mechanik, skrupulatnie wykorzystywanych przez weteranów. Okazuje się, że zbieranie podczas wyścigu monet wpływa na naszą prędkość (przez co należy za wszelką cenę unikać wrogich „opóźniaczy” powodujących ich gubienie), umiejętne wykorzystywanie poślizgu powoduje wychodzenie z zakrętów z włączonym dopalaczem itd. Zaszycie w rozgrywce elementów wytwarzających wśród graczy różne poziomy wtajemniczenia nie jest jednak nowością u Nintendo, o czym wiedzą choćby miłośnicy serii „Zelda” czy gier platformowych z Mario w roli głównej, którzy próbowali odkryć w którejś z nich wszystkie sekrety.

Pomimo lekkiego niezbalansowania rozgrywki „Mario Kart 7” jawi się, jako bardzo wciągająca produkcja. Po szybkim opanowaniu podstaw zabawy na najłatwiejszym poziomie trudności w trybie Grand Prix u grającego od razu załącza się syndrom „jeszcze jednego wyścigu”, potęgowany przez odblokowywanie kolejnych postaci oraz części gokartów. Gdy zbudujemy pojazd marzeń i zechcemy zmierzyć się z żywymi przeciwnikami, otworem stoi przed nami zabawa przez Internet lub lokalnie, ze znajomymi mającymi konsole 3DS. Co ciekawe, do wspólnej zabawy nie muszą oni posiadać swoich egzemplarzy gry – zaimplementowana opcja „Download Play” pozwala pobierać z naszej konsoli potrzebne dane i ścigać się na każdej z tras. Jedyne ograniczenie nakładane jest na funkcje wyboru postaci oraz montowania gokarta – gość pobierający od nas dane może ścigać się jedynie postacią Shy Guy’a.

Na deser pozostają rozliczne tryby bicia rekordów czasowych i ścigania się z tzw. Duchami pobieranymi zarówno przez Internet, jak i lokalnie za pomocą funkcji Street Pass. Dzięki temu mamy świadomość, że śrubowanie wyników na kolejnych trasach nie służy wyłącznie dla naszej satysfakcji, a z naszymi osiągnięciami będzie mógł zmierzyć się ktoś inny. Wszystkie te elementy powodują, że „Mario Kart 7” staje się dobrym przykładem na to, jak powinna wyglądać nowoczesna gra wyścigowa na konsolę przenośną – idealnie nadaje się zarówno do dłuższej zabawy, jak i krótkich partii np. podczas podróży komunikacją miejską. Liczne funkcje społecznościowe zapewniają natomiast długą „żywotność” gry, do której wraca się z przyjemnością nawet, gdy w międzyczasie zagłębimy się w inne produkcje.

Najnowsza odsłona „Mario Kart” nie jest grą pozbawioną wad, lecz niewątpliwie pokazuje, że w konsoli Nintendo 3DS drzemie duży potencjał. Oprawa audiowizualna prezentuje się bardzo dobrze, nie ustępując w niczym jakości znanej ze stacjonarnego systemu Wii. Smaczku dodaje dobrze wykorzystany efekt 3D zwiększający poczucie prędkości oraz wrażenie mijania gokartem kolejnych obiektów. Programiści zabawili się również detalami takimi jak fruwające w powietrzu liście sprawiające wrażenie, że za chwilę wylecą z ekranu na zewnątrz urządzenia. Obok „Super Mario 3D Land” jest to w tym momencie najciekawsza propozycja dostępna na konsoli 3DS.

Oficjalnym dystrybutorem i przedstawicielem Nintendo w Polsce jest firma Stadlbauer 

Autor: Jerzy Bartoszewicz
08-01-2012 16:33:39
Dzięki za komentarz. Faktycznie zauważyłem, że trzy akapity mi się zbiły w jeden - już poprawione. 3DS rozkręca się coraz bardziej, w tym roku ukaże się kilka hitów również dedykowanych nieco starszym i dojrzalszym odbiorcom - "Resident Evil: Revelations", "Tekken", "Metal Gear Solid" itd. Będzie w czym przebierać :)
Autor: Piotr
08-01-2012 14:29:09
Bardzo dobra recenzja - tylko dla mnie za duże bloki tekstów. Ale coraz mocniej myślę o nabyciu 3DSa... bo to kawał dobrej konsoli się wydaje być ;).
Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.