Pojechaliśmy 250 kilosów od Warszawy do miejsca zwanego Manhattan w miejscowości Czekanów koło Ostrowa Wielkopolskiego.
Nie.
Nie pojechałem tam dla przyjemności tylko do pracy. Reżyserowałem pilota pewnego, nowego programu. Bardzo czasochłonna, nerwogenna i kurewsko męcząca rzecz. Pan, który był głównym bohaterem okazał się rasowym analfabetą oraz niesamowitym cipolem nie potrafiącym przedsięwziąć pewnych, ważnych dla niego samego kroków. No ale chuj, w końcu ten program tak naprawdę będzie o nim i jego mentalności świadczył;-)
Powiem Wam w każdym razie, że dawno nie widziałem takiego nasycenia żulernią i zjebizmem;-)
Sam artysta, który tam występował przyznał, że robi koncert dla "Polski B"
Najlepsze jest to, że Ci wszyscy ludzie z okolicznych wiosek(było ich około 2000) w większości wypadków przyjechali samochodami. Mogę się założyć, że co najmniej 60% z nich będzie wracała najebana, albo naćpana do domów. Nigdy nie siedziałem w klimatach wiejskich, mega dyskotek więc cały klimat tego miejsca kompletnie mnie zamurował i wrzucił do beczki z wodą jak nowonarodzone dziecko. Gdyby nie kamery to prywatnie bałbym się pokazywać w takim miejscu bo wrażliwością wewnętrzną i zewnętrzną pasowałem tam jak chuj do pułapki na niedźwiedzie. Jeżeli chcecie poczuć klimat tego miejsca to...zapraszam na pewien dokument:
Więcej na:




















