MAGAZYN / BLOGJOB
HIRO OD KUCHNI
HIRO OD KUCHNI
KAROLA KA
Tekst: Karola Ka    
2010.11.24
Nadeszła wiekopomna chwila, moment wytęskniony i wyczekany, chwały dzień błogosławiony, klękajcie narody i bijcie dzwony! Oto rubryka kulinarna zstąpiła z niebytów wszechświata i będzie już z wami na zawsze albo i dłużej. Ale żadne tam sposoby na porozumienie międzyplanetarne czy inne kuchenne farmazony, przepisów na bitki czy sandacza w migdałach tu nie uświadczycie. Będzie anarchia i piekło, będą gołe baby i swawole, będzie ekstremalnie i banalnie. Pieprznie, ostro i al dente. Co tam kuchnia od kuchni. Kuchnia bez kuchni to jest to, i zło, o

Rewolucje mogą być różne, od tych z miesiącami w nazwach po te kuchenne. Ale nie interesują mnie ani te pierwsze, ani tym bardziej te drugie, w dziewiczym felietonie zajmuje mnie Rewolucja 909, a konkretniej "Revolution 909". Cóż to i z czym to się je Z czym się chce. Bo to żadne wykwintne danie czy drink popularny w lewackich kołach dyskusyjnych, to utwór duetu Daft Punk pochodzący z albumu "Homework". Ale nie on stał się dla mnie inspiracją, ale teledysk, który został doń nakręcony. W dużym skrócie: zatłoczony klub w berlińskim stylu" tańce (chłopcy lepią rękami w powietrzu kule i sześciany) i macanki po kątach. Wtem, nagle i raptownie w uliczkę wjeżdża auto na sygnale, siejąc popłoch wśród zgromadzonych. Gawiedź rozbiega się na wszystkie strony świata, gdy wnet, nagle, ale już nie tak raptownie, pewną niewiastę (choć równie dobrze mógłby to być chłopiec o cherubinowym fizis) zatrzymuje mężczyzna w nienagannie skrojonym mundurze. Dziewczę (bądź odwrotnie) miast z uwagą śledzić ważkie tematy podnoszone przez stróża prawa i sprawiedliwości, zawiesza wzrok swój na koszuli natręta, gwoli ścisłości na czerwonej plamie przy kołnierzu. I się zaczyna! Z ziemi strzela pęd, który rośnie i rośnie, i niedługo przerośnie mamę, tatę i sosnę, ale zanim to nastąpi wydaje na świat owoce w postaci czerwonych pomidorów, które następnie zgodnie z unijnymi przepisami są zbierane, myte i sortowane, po czym trafiają do sieci popularnych hipermarketów. To właśnie w jednym z nich kilka sztuk pada łupem pewnej, skądinąd sympatycznej, starszej pani. I tu zaczyna się clue, gwóźdź programu, main dish.

Uwaga! Będzie przepis. Oczywiście bezkrytycznie do niego nie podchodzę, bo mam własne, jedynie słuszne, podejście do tej potrawy, więc pozwolę sobie na liczne modyfikacje. W teledysku stoi, aby pomidory pogotować chwil parę - czynność ze wszech miar zbędna, wystarczy zalać je wrzątkiem, odczekać 27 sekund i potem swobodnie obrać ze skórki. Następnie podług recipe kroimy je w kostkę - też trud zbyteczny, wystarczy sieknąć na cztery - pomidory pod wpływem ciepła same się rozpadną. Podobnie traktujemy cebulę (choć tu radzę przyłożyć się na drobno). Dobra, follow the przepis - rozgrzewamy oliwę w garnku, dodajemy dwie papryczki chilli w całości - jak kto lubi, ja wolę jedną pokroić w drobne kawałki, i dorzucamy cebulę. Na filmie, skądinąd sympatyczna, starsza pani zasypuje to - nie wiedzieć czemu - solą, ale my z tym radzimy poczekać na grande finale. Dodajemy pomidory i dusimy przez godzinę - szkoda czasu, dwa kwadranse w zupełności wystarczą. Przepis stanowi też o tym, aby podczas gotowania dodać świeżą bazylię - grzech to większy niż pożądanie żony brata swego, świeże zioło pod wpływem temperatury traci swój smak i aromat, lepiej dodać suszony odpowiednik albo potraktować ją jako garnirunek. Jeszcze tylko gotujemy makaron i mieszamy z sosem, et voila! Tyle przepis, ale wróćmy do rewolucji. Okazuje się, że skądinąd sympatyczna starsza pani jest najpewniej rodzicielką naszego stróża porządku w nienagannie skrojonym mundurze i owe danie ofiarowuje mu na lancz. I kiedy ten - głodny jak sfora wilków - zaczyna je jeść, dostaje pilne wezwanie. Rzuca w diabły lancz, ale odrobina sosu skapuje mu na koszulę - ot, cała zagadka z początku opowieści, odpowiedź prosta jak ten przepis. Teledysk kończy się tam, gdzie się zaczął, dziewczyna-czy-chłopak wpatruje się w plamę, która w końcu zajmuje również stróża prawa i sprawiedliwości, i gdy ten wnikliwiej analizuje substancję na swojej odzieży, dziewczyna o twarzy cherubina znika we mgle. Gdzie tu rewolucje Nigdy nie jedzcie w pośpiechu, bo nie dość, że pobrudzicie sobie wdzianko, to jeszcze dopadnie was rewolucja - gastryczna, o!

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...

Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.