Stosunek to bardzo dobre słowo w tym wypadku.
Wiecie czemu? Bo Pierdolę FaceBooka!
Nienawidzę tego jebanego post-naszoklasowego potwora.
Nienawidzę durnych quizów. Chuj mnie obchodzi na ile procent będę dzisiaj trzeźwy. A tym bardziej chuj mnie obchodzi kto z moich "znajomych" będzie trzeźwy. Kurwa mać, a ludzie pod tymi quizami jeszcze sobie komentarze piszą.
“O zobacz...z Bękartów Wojny byłbym Aldo Rainem!”
“Niesamowite! Stary, ale superancko!”
“Gitesik. Ja byłbym Bear Jew”
“Hurra ale ekstra!”
Naprawdę kurwa to jest żenujące, że kogoś to bawi i się tym niezdrowo podnieca jak ruchany opos.
W PIŹDZIE MAM TO!!!
I w piździe mam to, czy moi znajomi właśnie sobie zaparzyli kawę, zjedli ciastko, są zmęczeni po pracy i są już w domu.
KURWA, gdyby mnie to obchodziło, to bym zadzwonił i zapytał!!!
I ja wiem, że ja też piszę czasem o rzeczach przyziemnych i domowych, ale przynajmniej ubieram to w formę w miarę ciekawą dla innych ludzi.(przynajmniej taką mam nadzieję)
To wszystko jest tak naprawdę tylko kolekcjonowaniem znajomków. Dodajmy jak najwięcej osób, do których raz w życiu się odezwiemy, a potem z nimi i tak nie będziemy mieli kontaktu, ale są naszymi super znajomymi!
Ale się ze mnie jad leje, ale po prostu nie potrafię inaczej...
Tak mnie ten portal wkurwia.
Mam w tej chwili około 30 "znajomych" do akceptacji, ale pierdolę to. Nie akceptuję nikogo!
W dupie, w dupie, w dupie to mam na maxa. Obrażajcie się jak chcecie, nic na to nie poradzę.
Ostatnio moi kumple, ba! wręcz nawet przyjaciele mówią mi, że nie wchodzą na mojego bloga, bo nie wiedzą, że coś umieściłem, bo nie mają stosownej informacji z facebooka. Właściwie to nie wchodzą na nic, co nie jest umieszczone na facebooku.
Bravikurwassimo!!!
Możecie napisać, że przecież kurwa jak nie chcę, to nie muszę tam wchodzić.
Nie kurwa.
Muszę!
To tak jakbym w ortodoksyjnej, żydowskiej rodzinie nie chciał sobie uciąć napleta.
Do społeczeństwa trzeba niestety się dostosowywać, bo póki co mam za mało władzy, żeby to ono się dostosowało do mnie…
Póki co...
i dlatego właśnie tak bardzo żenuje mnie, kiedy chciałbym się dowiedzieć czegoś interesującego, ale nie potrafię przebić się przez ten pierdolony gąszcz debilnych, nic nie wnoszących wpisów.
Albo informacje: Twój znajomy zdobył któryś tam poziom w Mafia wars. Twój znajomy podarowuje Ci prezent z farmville...Ja pierdolę.
To jest kurwa marnotrawienie mojego cennego czasu!!!
Albo kurwa opcja "lubię to"...jak komuś może się chcieć kliknąć tylko i wyłącznie po to, żeby ktoś inny się dowiedział, że Ty też lubisz ten wpis...
A z Facebooka będę korzystał dalej tak jak zawsze: Wejdę raz na miesiąc. Zobaczę kto się chce dodać, nie dodam go i wyjdę nie czytając NICZEGO co moi znajomi napisali fascynującego o ich dniu.
Nie odpowiem też na maile, bo i tak wszystkie przychodzące okazują się reklamami, albo jakimś idiotycznym spamem, lub durnymi zaproszeniami. Kłania się Grono, które zmieniło się tylko w tablicę ogłoszeń i spamu...
Jestem skurwielem
I bardzo dobrze.
I powiem coś jeszcze:
Jak praktycznie każdy kumający język angielski i w miarę czający bazę człowiek, użyję pewnego frazesu, który już został co prawda wykorzystany przez panów takich jak Seth Rogen i Judd Apatow, ale mimo wszystko czuję, że powinienem to powiedzieć i gdyby nie oni, to prędzej, czy później sam bym to wymyślił:
FUCK FACEBOOK!!! FUCK FACEBOOK IN THE FACE!!!
Koniec jadu.
Nie twierdzę jednak, że w przyszłości się nie odbrażę na ten portal. W końcu jakby ludzie obrazili się na komórki 10 lat temu to by chuja łykali na dworcach najprawdopodobniej w tej chwili, a nie byli brand managerami czy kimś równie supcio;-)
A w ramach protestu niech Ci, którzy zgadzają się ze mną, wrzucą zdjęcie poniżej na FujzBoka!!!;)























