Był sobie chłopiec
O Houlcie zrobiło się głośno, kiedy mając 12 lat, zagrał w „Był sobie chłopiec”. W filmie pojawiła się zjawiskowa Rachel Weisz i zabawna Toni Collette, ale całość ukradł kapitalny duet w wykonaniu Hoult – Hugh Grant. Markus, postać Houlta, przypadkiem wkrada się w życie Willa (Grant), współczesnego Piotrusia Pana, który czas poświęca na konsumpcję: dobrego jedzenia, kultury i pięknych kobiet. Malec żyje w skrajnie odmiennym świecie – w szkole jest gnębiony, w domu musi opiekować się matką, która nie potrafi poradzić sobie z samotnością i próbuje popełnić samobójstwo. Wyreżyserowany przez Weitzów (bracia są odpowiedzialni osobno lub w parze między innymi za „American Pie”, „Złoty kompas” czy „Księżyc w nowiu”) przebój podbił serca widzów na całym świecie. Nick przez następne pięć lat zagrał w kilku filmach. I mimo że wystąpił u boku Michaela Caine’a i Nicholasa Cage’a („Prognoza na życie”) oraz Gabriela Byrne’a i Julii Walters („Wah-Wah”) nie było o nim specjalnie głośno. Ale wtedy nastała era Tony’ego.
Skins
To produkcja, która nie
pozostawia obojętnym. Już sama kampania zapowiadająca serię
wywołała burzę, a jak wiemy, tamtejsze media z pewnych powodów
dość trudno zaskoczyć czy zniesmaczyć (Droga Cocaine Kate,
pozdrawiamy!). Spoty reklamujące „Skins” pokazywały szóstkę
głównych bohaterów bawiących się na dzikiej
imprezie. Wszyscy napruci, na narkotykach, w skomplikowanych i
rozbudowanych konfiguracjach łóżkowych, demolujący dom i
szalejący do piosenki Gossip. Jak się później okazało był
to tylko delikatny przedsmak imprezowego i życiowego hardkoru, jaki
czekał nas w czterech seriach. Dwie pierwsze skoncentrowane były
wokół postaci Houlta, Tony’ego Stonema, wyjątkowego dupka
i playboya, który z życia czerpie pełnymi garściami. Uczy
się na samych piątkach, hurtowo zalicza panienki (i nie tylko),
jednocześnie mając dziewczynę, eksperymentuje z narkotykami i
manipuluje swoimi przyjaciółmi. Do momentu, kiedy nie zderzy
się z czymś w życiu (w przenośni i dosłownie). Hoult śmiał
się, że scenarzyści w jego postać wsadzili praktycznie
wszystko, co może przeżyć człowiek,
a aktor zagrać. Serial
przyniósł mu rozpoznawalność, zwłaszcza wśród
piszczących nastolatek. Raz nawet dostał ataku paniki – czekając
w samochodzie na siostrę, został otoczony przez tłum fanów,
którzy nie chcieli zostawić go w spokoju.
Nagie kąpiele z Colinem Firthem
U Toma Forda zagrał swoją pierwszą dorosłą rolę. Idąc na casting, Hoult nie miał pojęcia, że Ford to znany projektant mody (a dziś jest twarzą jego najnowszej kampanii) i że to jego debiut reżyserski. Film został obsypany nominacjami do ważnych nagród filmowych na festiwalach na całym świecie i przyniósł pierwszą nominację do Oscara Colinowi Firthowi. Scenariusz na podstawie powieści Christophera Isherwooda napisał sam projektant. Na planie odegrała się prawdziwa aktorska symfonia – obok Firtha i Houlta możemy oglądać Julianne Moore i Ginnifer Goodwin. Hoult wciela się w postać Kenny’ego, studenta głównego bohatera, George’a. Jak sam lubi powtarzać w wywiadach – jest aniołem stróżem swojego profesora. Młody aktor prezentuje się w filmie zupełnie inaczej niż zazwyczaj: rozświetlona promieniami słońca fryzura, specjalnie przygotowana przez charakteryzatora złocista opalenizna i piękny… moherowy sweter.
Do końca roku Nick będzie zajęty pracą na planie „Fury Road” – czwartej części „Mad Maxa”, gdzie zagra obok Toma Hardy’ego i Zoe Kravitz. Śliczny (okej, mimo że kości policzkowe to jeden z fetyszów Naczelnej, prosimy o umiar: śliczny i UTALENTOWANY – przyp. red.) angielski chłopcze, życzymy powodzenia!

























