MAGAZYN / DESIGN
Opos
OPOS
CZŁOWIEK Z RYSUNKIEM W KOMPUTERZE
Tekst: Dziewul    
2009.11.06
Niekiedy trafiają się projekty do zrealizowania za pieniądze, częściej jednak robię to hobbistycznie, za tzw. dobre słowo. Chciałbym być bardzo dobrym ilustratorem, grafikiem, który żyje z tego, co uwielbia robić. Opos to ilustrator z pasją, dla którego często sam fakt tworzenia jest zapłatą za trud i poświęcenie. 

Kim jesteś?

Jestem zwykłym gościem ze skończoną szkołą średnią i prawie skończonymi studiami, który coś tam sobie rysuje.

Kim chciałbyś być?

Superdobrym ilustratorem, grafikiem i rysownikiem. Kimś, kto żyje z tego, co uwielbia robić.

Co robisz, a co chciałbyś robić?

Hmm, niedawno wróciłem do Polski po dwuletnim pobycie w Anglii. Sprawa wygląda tak, że szukam pracy, a o to jakoś ciężko teraz. Poza tym przygotowuję się do nadchodzącej wiosny. Mam zamiar ruszyć troszkę ze streetartem, szablonami, vlepkami oraz minirzeźbami z PCV. Mam nadzieję, że przyszłość pozwoli mi zaistnieć na ulicach.

Przeglądałem ostatnio twoje prace w Internecie. Nie ukrywam, widać zaangażowanie w pracę i umiejętności. Powiedz mi jak długo zajmujesz się grafiką?

Grafiką komputerową stosunkowo krótko: jakieś 4 może 5 lat. Wcześniej wszystko było analogowe, troszkę olejnego malarstwa, szkiców, modelowania z kartonów itp.

W dzisiejszych czasach umiejętności, jakie posiadamy, dają nam możliwość utrzymywania się z tego. Jak wygląda Twoja rzeczywistość? Zarabiasz, tworząc ilustracje, czy traktujesz to jako pasję?

Niekiedy trafiają się projekty do zrealizowania za pieniądze, częściej jednak robię to hobbistycznie, za tzw. dobre słowo. Stwierdzenie to dotyczy moich znajomych, jak i przyjaciół.

Nie malujesz, nie szkicujesz, do tworzenia swoich prac wykorzystujesz komputer. Jest to ułatwienie? Do grafiki komputerowej nie potrzeba umiejętności manualnych, tylko typowo techniczne, programowe. Czy artysta ilustrator w dzisiejszych czasach musi mieć talent, czy wiedzę, jak działają programy?

Hmm, ze szkicami to różnie wygląda. Niekiedy powstają szkice, zarysy itp. Potem to wędruje do komputera i tam następuje dalsza obróbka. Poza tym wydaje mi się, że grafika komputerowa to bardzo szerokie pojęcie. Wiele różnych programów wymaga innego podejścia do tematu. Ja używam oprogramowania do grafiki wektorowej plus tablet. Daje to możliwość symulacji rysowania odręcznego. Wektorach nieocenione jest to, że masz pełną kontrolę nad pracą, nad każdą kreską czy plamką.

Żyjemy w czasach, które jakie są, wszyscy wiemy. Jak wygląda życie człowieka, który żeby przetrwać, pracuje, a w wolnych chwilach tworzy dla siebie?

Raczej tego nie rozgraniczam. Grafika sprawia mi ogromną przyjemność, niezależnie, czy robię to dla pieniędzy, czy do szuflady. Problem pojawia się, gdy jest to coś pilnego na za pięć dwunasta, wtedy jest wiele nerwów. Nie cierpię niczego robić pod presją czasu.

Prace, które tworzysz, przypominają zdjęcia. Jak wygląda proces ich tworzenia?

Najpierw oczywiście pomysł, potem robienie zdjęć aparatem cyfrowym i do tego jeszcze szkice. Niektóre elementy rysuję z głowy, do innych muszę się posiłkować fotografiami. Sklejam wszystko razem i dzięki temu powstaje główny szkic. Niekiedy do jednej grafiki potrzeba mi kilku zdjęć. Pamiętam, że kiedyś miałem parę ujęć postaci, a na każdej coś mi nie pasowało, tak więc zbudowałem z nich jedną spójną postać. Kiedy wszystko jest gotowe, zaczyna się rysowanie. Używam własnych pędzli (specjalnych wzorów tworzących wygląd linii – przyp. red.), przemodelowane zdjęcia służą do zrobienia konturów. Resztę jak kolory, cienie czy pozostałe rzeczy, np. wzory, tła itp. biorę już z głowy.

Ile czasu zajmuje przygotowanie gotowej ilustracji?
Mniej więcej kilkanaście godzin, czasem dłużej, czasem krócej. Zależy to od stopnia skomplikowania grafiki.

Co jest twoim natchnieniem? Co przynosi ci pomysły? Siadasz przed monitorem i zaczynasz stawiać chaotyczne linie czy siadasz już z gotowym pomysłem w głowie?

Chyba nie ma na to reguły. Bywa, że pomysł wpada znienacka, powiedzmy na spacerze czy przy śniadaniu. Czasem inspiracją jest jakiś komiks (jestem maniakalnym fanem komiksów) czy wertowanie stron z grafiką komputerową. Natchnienie jest wszędzie.

Masz profil na digart.pl. Czy jest to sposób promocji i publicznego przedstawienia twoich prac? Oczekujesz na opinie innych użytkowników czy nie przejmujesz się tym, co piszą?

Profil na Digarcie założyłem z ciekawości, co inni mogą sądzić o moich pracach. Bardzo sobie cenię opinie ludzi, którzy sami swoimi pracami coś reprezentują, oraz ich krytykę. Dzięki temu wiem, co poprawić, a co zmienić. Poza tym nie dorobiłem się jeszcze własnej strony, więc Digart.pl służy mi za internetowe portfolio.

Czym są dla ciebie twoje ilustracje?

Jeśli są udane – przyjemnością, jednak gdy nie wyjdą, stają się moją zmorą. Ogólnie kolejnymi schodkami do doskonalenia się w grafice.

Jak określiłbyś realia twórczości w Polsce? Robiąc komercyjne ilustracje, zatraca się własne potrzeby i zaczyna się robić coś specjalnie na zamówienie. Czy znajduje się jeszcze miejsce na własne spełnienie podczas pracy z klientem?

Zależy to od wielu czynników. Są projekty, gdzie klient chce dokładnie to i to, zrobione takim a takim kolorem i wyglądające tak, jak mu się to widzi w głowie. Są też zlecenia, gdzie jest zupełna dowolność. Na takie coś trzeba sobie chyba jednak zapracować i wyrobić własną markę. Nie każdy jest gotów dać wolną rękę komuś nieznanemu i niesprawdzonemu.

Myślałeś o tym, by wyjechać i tworzyć zagranicą? Wielu grafików wybiera pracę na obczyźnie z powodu lepszych warunków finansowych i lepszych warunków własnego rozwoju.

Kraj nie ma tu znaczenia. Jeśli jesteś dobry, to za granicą sami cię znajdą. Ogólnie w Polsce ścierają się dwa fronty. Z jednej strony ludzie chcący zarabiać odpowiednie pieniądze za swoją pracę, a z drugiej zleceniodawcy uważający, że 50 złotych to dobra cena za logotyp. Zobaczymy jednak, która strona wygra.

Malarstwo, szkice, rysunki są formami od dawna uznawanymi za sztukę wystawianą w galeriach i na aukcjach. Powiedz, czy poza pracą w agencjach reklamowych i innych firmach tworzących projekty komercyjne jest jeszcze miejsce na ilustracje komputerowe w świecie tak zwanej wielkiej sztuki?

Wielu ilustratorów wystawia z powodzeniem swoje prace. Daleko temu jednak do wystawności malarstwa olejnego. Grafika komputerowa to stosunkowo nowe medium. Mam nadzieję, że wyklaruje się jakieś podejście patrzące łaskawszym okiem na grafikę cyfrową.

Twoje prace są bardzo żywe i kolorowe. To sposób ucieczki od szarej rzeczywistości czy chęć pokazania pewnego rodzaju radości tworzenia w twoich pracach?

Po prostu uwielbiam barwy, w dzieciństwie bawiłem się pryzmatami i kawałkami szkła załamującymi światło. Widmo świetlne zawsze mnie urzekało, te płynne przejścia barw w tęczy. Mógłbym jeść kolory, gdyby występowały w innych formach poza barwnikami chemicznymi.

Między pierwszymi twoimi pracami a tymi zrobionymi ostatnio widać różnicę. Jak wygląda twoja droga samodoskonalenia?

Praca i obserwacja innych, praca, praca, praca itd.

Jesteś narcyzem? Podobają ci się twoje prace tak, że uważasz je za najlepsze?

Nie, wręcz przeciwnie. Kiedy opada gorączka pracy, zaczynam widzieć błędy i niedociągnięcia. Po pewnym czasie mam ochotę skasować, usunąć, wymazać to, co zrobiłem, widząc, że daleko temu do bycia super.

Komercja czy zajawka? Czy według ciebie jest jeszcze miejsce na rynku dla grafików tworzących projekty z pasji, czy już tylko pod klienta?

Raczej to pierwsze: dobry styl, dobry pomysł zawsze są w cenie. Lepiej wybrać coś nowego, interesującego niż coś, co było powielane już dziesiątki razy. Przykładem mogą być choćby reklamy. Zawieszamy oko na nowych, ciekawych i niekonwencjonalnych pomysłach. To przykuwa uwagę w przeciwieństwie do spotów, gdzie pół koszuli uprano w X, a drugie pół w super extra XXX. (Ziewnięcie) to było już tysiąc razy, nikt na takie reklamy nie zwraca uwagi. Z grafiką jest chyba podobnie.

Co się w Polsce najlepiej sprzedaje? Dobry pomysł czy bardziej sposób wykonania?

Najlepiej, jeśli jedno jest połączone z drugim. Myślę, że jedno bez drugiego też samo nie istnieje, dobry pomysł bez porządnego wykonania nie jest wiele wart i vice versa.

Wielkie dzięki za wywiad.

Dziękuję również. Pozdrawiam (mogę?) najważniejszą osobę w moim życiu – Agnieszkę oraz Pawła „LWR" i Bartosza „kolanaVVrychu", najlepszych przyjaciół. Dzięki.

GALERIA

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...

Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.