W 1905 roku, 12 lat przed ogłoszeniem przez Finlandię niepodległości od Rosji, wówczas 23-letni Heikki J Hellman założył swój pierwszy sklep w Tampere. Chłopak był zdolny, sprzedawał między innymi maszyny do szycia i tkania, ramy łóżek i rowery dla dam Diva. Właściwie już w latach dwudziestych stał się potentatem rowerowym na całą Finlandię. W latach sześćdziesiątych firma rozrosła się już porządnie. Nie tylko zajmowała się sprowadzaniem samochodów (Skoda, Isuzu), ale produkowała także gadżety, artykuły gospodarstwa domowego, kable, meble do biura, łodzie aluminiowe, kaloryfery, lodówki i symbol Finlandii lat sześćdziesiątych, tamtejszy fenomen - rowery Jopo.
Każdy rower
W Finlandii Jopo zna każdy. Pomiędzy 1965 a 1975 rokiem Helkama, fińska firma założona przez Heikki J Hellmana, wypuściła ich na rynek ponad 250 000. Rower stworzył tak naprawdę syn Heikki - Eero Helkama, wraz z inżynierem Erkkim Rahikainenem.
Cały nizinny 4,5-milionowy kraj zwariował na ich punkcie. Jeździły nim całe rodziny, od 190-centymetrowego dziadka do siedmioletniej wnuczki. Był to pierwszy rower typu unisex w Finlandii. Rower miał regulowane siodełko i kierownicę, dzięki czemu mógł być łatwo dostosowany do indywidualnych preferencji. Wielu kupowało jeden rower, który służył potem jako środek transportu dla całej rodziny. To zapoczątkowało kompletnie nowy styl kolarstwa. Jopo było wszędzie. I o to chodzi, bo nazwa to skrót od "JOkainen POlkupyörä", co znaczy "ROwer KAżdego". Nazwa ta została wyłoniona w konkursie ogłoszonym przez Helkama przed wypuszczeniem rowerów na rynek. Był to naturalnie element kampanii promocyjnej. Zgłoszono ponad 28 000 propozycji. Wygrało Jopo, bo dodatkowo koresponduje jeszcze z Mopo, marką motocyki Helkama z lat 50-tych. Tak jak Mopo weszło do języka fińskiego jako potoczna nazwa motocykli, tak Jopo stał się powszechnym synonimem małego, miejskiego roweru.
Genialność i sekret sukcesu tej marki polegały głównie na tym, że rower był dobrej jakości, trwały, wygodny, lekki i każdy mógł sobie na niego pozwolić. Poza tym Jopo był po prostu ładny, no i zapoczątkował modę na jaskrawe, intensywne kolory w designie: czerwień, żółć, zieleń, błękit... Istnieje nawet plotka, że w latach 70-tych w porcie Kotka, we wschodniej Finlandii polscy rybacy kupowali Jopo od Finów, płacąc polską wódką. Może gdzieś w polskich portach można jeszcze znaleźć stare, oryginalne Jopo
Jopo szybko doczekał się kilku wariantów, jak na prawdziwą ikonę designu przystało. Na przykład wersja pomarańczowa dla listonoszy, używana przez Fińską Pocztę. Albo jeszcze lepiej, Jopo Rodeo - bardzo rzadki chopper. Był też dziecięcy "Joponen" i większe od niego Iso Jopo, następnie Jopo Mobil, a także odjechany Jopomatic z przerzutkami i superrzadki Jopo Cross, wczesny styl a la bmx. Był nawet specjalny Jopo stacjonarny do trenowania na siłowni… Po kilku latach od wypuszczenia Jopo przez Helkame pozostałe firmy rowerowe także zaczęły produkować swoje wersje Jopo: Tunturi Poni czy Combi Fleur.
W latach siedemdziesiątych rodzajów rowerów miejskich było już tak dużo, że Jopo straciło przywilej powszechności. Później, z biegiem czasu te zwykłe rowery wyszły z mody, ludzie nie byli już nimi tak bardzo zainteresowani. Popularność wówczas zyskały właśnie wypuszczane na rynek rowery górskie z przerzutkami. Sprzedaż Jopo właściwie ustała.
Powrót świata stylu
W połowie lat dziewięćdziesiątych Jopo powrócił w wielkim stylu i w prawie niezmienionej formie, bo firma zorientowała się, że rower stał się znowu trendy. Design rowerów nie zmienił się od lat siedemdziesiątych, kiedy to ich produkcja została wstrzymana. Kto miał, ten wyciągnął swój stary rower z piwnicy, a kto nie miał, ten pędził do sklepu. Helkama została poniekąd zmuszona do wznowienia produkcji. Nowe Jopo nie są może tak oryginalne jak te z lat sześćdziesiątych, ale jakość jazdy zdecydowanie się poprawiła.
Obecnie uniwersalny styl Jopo jest uznawany za przykład świetnego, klasycznego designu współczesnej Finlandii (razem z pomarańczowymi nożyczkami Friskara i tkaninami Marimekko) i oczywiście ważny element historii fińskiego cyklingu. Niska rama, 24-calowe opony, odważny kolor i prosta forma to nadal elementy rozpoznawalne Jopo.
Rower jest też inspiracją dla nowoczesnego designu. W 2007 roku Olli Erkkilä, fiński student wzornictwa przemysłowego z Lahti, stworzył wariację na temat wzoru - Jopo Freak. Twórca wykonał je w hołdzie dla starego, oryginalnego Jopo. Świat współczesnego designu docenił pomysł i obsypał dzieło kilkoma nagrodami - artysta zdobył między innymi drugą nagrodę w Design Bike 2008 Finland. Projekt zajął Ollemu całą zimę, ale stworzył go w zaledwie 6 dni! Kierownica i przednie ramię roweru były inspirowane citroenem 2cv. Na pytanie, czy da się tym w ogóle jeździć, autor odpowiada: "każdy, kto potrafi jeździć na normalnym rowerze, będzie jeździł i na tym. To jest naprawdę bardzo proste, on tylko wygląda dziwnie. Przejechałem na nim setki kilometrów Finlandii, jeździłem nim też po Ljubljanie i Barcelonie".
Jak więc nie ulec wrażeniu, że przekontekstowiony, przemielony przez pryzmat dzisiejszego świata Jopo to rzecz urocza Taka już jest nasza rzeczywistość - lubimy wracać do rzeczy dawnych, odkrywać na nowo fragmenty współczesnej historii. No i jest troszkę nostalgii za tą epoką i jej stylem. Jopo nie byłby dziś taki fajny, gdyby nie ciągnął za sobą klimatu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.



























Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...