Jest taka księgarnia w Barcelonie, przy małej galerii z projektami architektonicznymi nowego stadionu dla FCB, zasobna w świetne albumy o street art. To stamtąd pochodzą dwa ciekawe albumy Instituto Monsa de ediciones - "Street Art. Stickers" i "Street Art. Characters". Monsa to nieznane szerzej w Polsce hiszpańskie (katalońskie raczej) wydawnictwo zajmujące się szeroko pojętym designem. Warto zajrzeć na ich stronę www.monsa.com z wiele mówiącym hasłem przewodnim - "we make design". Okazuje się, że Monsa śledzi i dokumentuje wszystko, co jest warte pokazania i interesujące ze względów estetycznych - od architektury, przez sztukę użytkową, aż po… fryzjerstwo.
Wydawnictwo Monsa i albumy przez nie wydawane robią wielkie wrażenie. Widać, że jego twórcy wkładają wysiłek w to, aby uporządkować i pokazać rozmaite przejawy twórczości człowieka, sytuujące się - przynajmniej formalnie - poza dziedziną sztuki. Oto wybrane tytuły znalezionych na wspomnianej stronie albumów Monsy: "Nature. Inspirations for Art and Design", "Typo. The Beautiful Word of Fonts", "Pure Design. Objects of Desire", "Tuning. The Art of Modyfication", "Stunning Advertising", "Delirium Tatoo", "Hairdo New Look", "Sustainable Urban Landscapes" i cała masa innych. Te są tu wymienione tylko po to, aby pokazać szeroki i wyrafinowany przekrój zagadnień, które są przez Monsę podejmowane.
To, co zrobiono w albumach "Street Art. Characters" oraz "Street Art. Stickers", to swoiste śledztwo, drobiazgowo przeprowadzone w Londynie, Barcelonie i Nowym Jorku. Polega ono na rzetelnym zebraniu dowodów na to, że tam street art jest sztuką żywą i silnie obecną w przestrzeni miejskiej. W przypadku albumu "Charakters" wybrane zostały tylko te przejawy street artu, które pokazują jakieś postaci (nie tylko ludzi, ale też wszelkiego rodzaju stwory rodem z koszmaru albo kreskówek dla znerwicowanych dzieci).
Albumy są zostawione bez opisu - to w całości fotografie wlepek i murali, które pokrywają te wielkie miasta. Ten brak komentarza to właściwie świetne rozwiązanie, gdyż pozostawia pełne pole do osobistej interpretacji, a że albumy te są szalenie napakowane tą wizualną treścią, to oglądanie ich za każdym razem przynosi nowe spostrzeżenia. Na przykład dopiero za którymś razem zorientować się można, że wśród murali Barcelony regularnie pojawiają się kolejne wcielenia niegrzecznej dziewczynki, podpisanej Miss Van. Warto wejść na stronę missvan.com, gdzie czeka nie lada niespodzianka - prace tej artystki można bowiem obecnie oglądać w galerii Magdy Danysz, właścicielki galerii w Paryżu, Polki mieszkającej tam zresztą od urodzenia… W albumach można znaleźć też dzieła polskich twórców street art - ale jest to do rozpoznania tylko "dla wtajemniczonych".


































Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...