MAG. / KOMIKS/KSIĄŻKA
PRZEPIS NA JEŻA
PRZEPIS NA JEŻA
JEŻ JERZY
Tekst: Maciek Piasecki    
2011.03.14
Kaczor Donald, Miś Colargol, Jeż Jerzy. Jedno z tych zwierząt nie pasuje do pozostałych, ponieważ regularnie się alkoholizuje, cudzołoży i dotychczas nie wystąpiło w pełnometrażowym filmie. Ale to ostatnie właśnie się zmienia!

O pewnych wytworach pisze się: "uznany zarówno przez publiczność, jak i krytyków". Oznacza to, że dane zjawisko podoba się jednocześnie prostemu dresowi (który bierze je na poważnie, takie jakim jest) oraz państwu z TVP Kultura (którzy dobudowują do niego wielopoziomową interpretację, używając takich słów jak "paradygmat" czy "transcendentny"). Taki właśnie twór powstaje w pierwszych minutach ekranizacji "Jeża Jerzego" - bohater idealny, zdolny porwać masy i trwale wpisać się w szereg narodowych bohaterów. Przy okazji staje się osią wydarzeń filmu i głównym adwersarzem tytułowego bohatera. Na kod genetyczny tej chimery składają się strzępki informacji o biuściastych gwiazdeczkach, nastroszonych punkowcach i uśmiechniętych mięśniakach. Nie dziwi zatem specjalnie, że idealny bohater współczesnej popkultury musi brylować w pierdzeniu, bekaniu, pokazywaniu faków oraz kopulowaniu ze wszystkim, co się rusza bądź nie. Jego życiowym credo powinno być coś zwięzłego, chwytliwego i bliskiego ludziom - w tym wypadku brzmi ono "Kufa!". Ale nie tylko ów pierdzący antagonista powstał w ten sposób. Cały film o Jeżu Jerzym to kolaż mniej lub bardziej sprawdzonych motywów, które gdzieś już widzieliśmy. Rozłóżmy zatem "Jeża Jerzego" na części i zastanówmy się, skąd te częsci znamy. Krok po kroku, składnik po składniku, odtwórzmy przepis na Jeża!

Krok 1: Weź Tytusa, Romka i A'Tomka oraz trochę Orient-Mena.

Czym dla Angoli jest "Monty Python", tym dla nas, nadwiślańskich Słowian, komiks "Tytus, Romek i A'Tomek" (na równi chyba tylko z filmami Stanisławai Barei). Jeśli w dzieciństwie nie miałeś w ręce ani jednego zeszytu z przygodami Tytusa, to prawdopodobnie wyrosłeś na strasznego ponuraka. Nie martw się, jest jeszcze dla ciebie szansa, bo kipiące od absurdu historie skutecznie rozszczerzają w śmiechu nie tylko dziecięce zęby. Jaki inny bohater wpadłby na pomysł, żeby w ramach jesiennego budowania domków dla ptaków zmajstrować schronienie dla… orła Papcio Chmiel, wydając na świat Tytusa, został tym samym dziadkiem wszelkich absurdalnych historii, którymi stoi współczesny polski komiks - w tym "Człowieka Parówki", "Wilqa" i "Jeża Jerzego" właśnie . Drugim dziadkiem jest z pewnością Tadeusz Baranowski, bez wzmianki o którym omawianie tematu absurdu pozbawione jest większego sensu. Jego album "Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa" i inne przygody Orient-Mena (jednego z nielicznych rodzimych superbohaterów) to już wyższy stopień szajby - zawarte w nich genialne bzdury mogą powodować trwałe zmiany w świadomości. Na lepsze, oczywiście.

Krok 2: Dodaj Barta Simpsona.

Nie tylko spiczasta fryzura i zamiłowanie do deskorolki łączą młodego Simpsona z Jeżem Jerzym. Tak samo jak familia Simpsonów jest tak naprawdę zwyczajną amerykańską rodziną, tyle że przerysowaną (żart), tak samo Jerzy jest niezłym portretem współczesnego polskiego 20-latka. Dylemat finansowy "dziewczyna czy browar", kłopoty z łysymi górami mięsa odzianymi w ortalion, dieta oparta na jadłospisie pobliskiej budki wietnamskiej - samo życie, nie tylko jeża. Zarówno Bart, jak i Jerzy należą do tak zwanej "zmarnowanej młodzieży", która ma naukę w poważaniu (z wzajemnością), a perspektywy zawodowe niezbyt ciekawe - i obaj zachowują w tej sytuacji zdrowy optymizm. Zgaduję, że Barta czeka w przyszłości posada i brzuch jego ojca Homera, a Jerzy prawdopodobnie założy wkrótce niedochodowy sklep z deskorolkami lub coś podobnego. I obaj będą szczęśliwi, i nie będą mieć wrzodów.

Krok 3: Uformuj w kształt Pawła Althamera.

Gigantyczne lateksowe sekslale przelatujące nad miastem, eksponujące swe gumowe genitalia - ten dość przypadkowo osadzony w scenariuszu moment z "Jeża" z pewnością rozbawi sporą część widzów. Znacznie wcześniej i w nieco lepszym stylu wykorzystał ten motyw polski artysta Paweł Althamer. Na swojej wystawie w Mediolanie pokazał szereg autoportretów - wśród nich przenośny wizerunek w walizce i wyobrażenie swojego ciała za kilkadziesiąt lat; ale najbardziej spektakularnym z tych autoportretów był "Balon", czyli wypełniona helem gumowa kukła niepozbawiona TYCH elementów anatomicznych. Włosi byli skonsternowani, krytycy pisali o zawłaszczeniu przestrzeni publicznej przez prywatność, a Althamer zrobił sobie świetną pod względem skuteczności i klasy reklamę. Pod cienką warstwą prostego, szokującego chwytu, tak często stosowanego przez marketingowy przemysł (patrz: reklamowanie wszystkiego gołą babą) krył się komunikat o wiele ciekawszy - Althamer swoim "Balonem" zdawał się mówić "przyjdź na moją wystawę i zobacz mnie takiego, jakim jestem naprawdę, bez ozdobników i ściemy". A kutas był tu najmniej istotny.

Krok 4: Wgnieć grę "Burnout 2: Point of Impact".

W przeciwieństwie do kolejnych części serii, sequel konsolowej samochodówki "Burnout" nie odniósł nigdy zbyt dużego sukcesu - jednak ci, którzy zdecydowali się w niego zagrać z pewnością pamiętają tryb Crash. O co chodziło i dlaczego warto tę grę odnotować Zgodnie ze swoją nazwą, tryb Crash oczekiwał od gracza tego, za co gry wyścigowe zazwyczaj nie nagradzają, a co każdy szanujący się gracz tak naprawdę uwielbia - chodzi o spektakularne wypadki z udziałem dużej liczby samochodów. Moment na rozpędzenie auta, dopalacz, skocznia i już twój pojazd wbija się w środek ruchliwego skrzyżowania. Potem jeszcze ujęcie z lotu ptaka, kilka sekund napawania się dziełem destrukcji i podliczenie strat, jakie wywołał karambol - jak to się fachowo mówi, sam miód. A wszelkie wypadki samochodowe, które w "Jeżu Jerzym" pojawiają się gęsto, są zwieńczone właśnie takim spokojnym ujęciem, brakuje tylko sumujących się punktów. Przypadek Biorąc pod uwagę zamiłowanie większości komiksiarzy do konsol i niszowych gier - bardzo wątpliwe! Krok 5: Dopraw Krystyną Czubówną i Tomaszem Knapikiem. Jeśli twoi rodzice nie byli jakimiś dziwnymi niuejdżowcami, którzy zamiast sadzać swoje dziecko przed telewizorem, dawali mu do zabawy paciorki i kryształ górski, to z pewnością kojarzysz te dwie persony. Krystynę Czubównę jako głos z przyrodniczych filmów emitowanych niegdyś w południe przez TVP, a Tomasza Knapika choćby z Polsatowego pasma "Mega Hit", które w poniedziałkowe wieczory raczyło naród "Rambami", "Płonącymi Wieżowcami" czy inną klasyką z wybuchami i/lub Hulkiem Hoganem ("Mega Hit" istnieje zresztą do dziś i raz na jakiś czas proponuje widzom te uwielbiane przez nich odgrzewane kotlety). Ale życiorys czołowego lektora rodzinnej telewizji ze słoneczkiem Film "Jeż Jerzy" w kinach od 11 marca. ma też swoją ciemną stronę - pan Knapik dość długo trudnił się podkładaniem głosu w tłumaczonych na rodzimy język filmach porno. Pamiętam do dziś, jak podczas nocy spędzanej samotnie z telewizorem usłyszałem jego donośny, basowy głos mówiący "uwielbiam zapach cipy, podnieca mnie nawet bardziej niż jej widok" (bodaj z filmu "Rżnięcie w Tartaku", ale głowy nie dam). Następnego dnia przeszedłem mutację. Co ciekawe, w "Jeżu Jerzym" role się odwróciły i kolczasty bohater w celu zaspokojenia chuci ogląda stosowny film z Krystyną Czubówną (w roli lektorki, żeby nie było); głos Tomasza Knapika pojawia się za to w scenie, którą bohaterowie następnego akapitu mogliby nazwać sceną z udziałem zwierząt - więcej nie powiem, bo to jedna z najlepszych scen filmu! Krok 6: Udekoruj Prawdziwymi Polakami. "Ja wiem, że nabijanie się z dressa jest już passe, że prawdziwego dressa to już tylko w niektórych rezerwatach można spotkać" - tak w zebranym wydaniu komiksu "Osiedla Swoboda" pisze jego autor Michał Śledziński, który na nabijaniu się z dresiarstwa zjadł zęby i wypisał setki cienkopisów. Ale co innego poczciwy szeleściarz, a co innego ideologicznie podszyte osiłki, których ideologia rozbija się jednak o problem w odróżnieniu białego orła od nazistowskiej swastyki. Ogolonych typków lubujących się w naszywkach w stylu "100% nienawiści", u których na rozum pozostaje niestety tylko procent zero, twórcy "Jerzego" mieszają z błotem już od lat - ale tym razem wymierzyli im cios ostateczny. Uwaga, teraz będzie spojler! Otóż znany z komiksu Stefan - obrońca białej siły tak zaciekły, że nawet kąpielówki na plażę nosi biało- czerwone - jak się okazuje, wciąż mieszka (napięcie, werbel) ze swoją matką (trąby!). Nic dziwnego, że biedakowi nie idzie najlepiej z dziewczynami. Choć gdyby się zastanowić, to zamiłowanie do autorytarnej władzy i uległość wobec matki idą w parze całkiem harmonijnie. Jednak rozważania nad tym, czy fakt że zostajesz naziolem ma coś wspólnego z tym, że seks uprawiasz głównie ze swoją ręką - to zostawię komuś, kto pragnie podlansować się na Redwatchu!

Jeż Jerzy i redakcja HIRO Free radzą: po ukończeniu 20. roku życia wyprowadź się od matki!

GALERIA
Autor: Florian
15-03-2011 14:52:41
A co radzicie jak mieszkam z Ojcem...Film jest super chociaz spodziewalem sie wecej Deskorolki i mniej zygania
Autor: Big B
15-03-2011 14:21:01
Kuvva ch*jnia, chodź zwiastun całkiem...
Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.