Skąd wziął się Plastikowy i co ma sobą do zaprezentowania szerszej publice
Z Internetu! A urodził się w Kędzierzynie-Koźlu w 1989 roku, teraz studiuje w Łodzi i ma się całkiem dobrze. Myślę, że jestem trochę takim odbiciem całego pokolenia majspejsa, które ma skondensowane możliwości, dane przez współczesne media. Staram się je wykorzystywać, jak tylko mogę, spełniając wszystkie marzenia, które miałem jakieś dziesięć lat temu. Niesamowite, gdy to wszystko się dzieje, z każdym nowym udanym projektem czuję się, jakbym dotrzymywał obietnicy danej tamtemu dzieciakowi, którym byłem. No może, którym ciągle jestem.
Mówisz o sobie Plastikowy - plastik w modzie kojarzy się z kiczem…. nie boisz się porównań do czegoś plastikowego prosto z Chin, co łatwo się psuje i długo się rozkłada
Jestem takim plastikowym białym kubkiem. Wszyscy myślą, że będzie można mnie wywalić, jak się zużyję. I za każdym razem się dziwią, że jestem w dobrej formie. A kicz jest fajny, fascynujący, przecież świat jest kiczowaty. Ludzie słuchają maksymalnie kiczowatej muzyki i dodają totalnie wieśniackie zdjęcia na Naszą klasę, a inni komentują te zdjęcia w jeszcze bardziej kiczowaty sposób. Oni nie uważają siebie za wieśniackich, więc ja będę kiczowaty, z moimi szarościami, czernią, bielą i prostotą. Bo teraz to słowo trochę zmieniło sens.
Skąd pomysł na projektowanie i co cię w tym wszystkim najbardziej nakręca i podnieca
To wszystko spełnianie marzeń i potrzeby tworzenia. Dotrzymywanie obietnic danych sobie samemu, gdy było się małym chłopcem. Kręcą mnie ciuchy, literatura, grafika. Staram się, aby to, co robię zawsze się ze sobą łączyło, zazębiało w możliwie zgraną całość. Podnieca mnie sztuka, jej dziedziny są dla mnie jak klocki, którymi ciągle się bawię i do których wracam. Wiesz, to jak z lego: masz nieskończenie wiele kombinacji i możliwości. Wysypujesz je na podłogę i starasz się nie myśleć, że mama się wkurzy, jak zobaczy bajzel. Nigdy nie przestanę pisać, rysować czy projektować. Marzę, aby granice w tym co robię możliwie się zacierały, żeby to stało się taką bombą, która pokaże, jaką cudowną zabawą może być życie.
Jak nazywa się twoja kolekcja, co jest jej motywem przewodnim i do kogo jest skierowana
Kolekcja nazywa się "I feel felt!". To taka troszeczkę zabawa słowami. Kiedy myślałem nad nazwą, chciałem, żeby była nieskomplikowana i zabawna. Ta właśnie taka jest. Filc…on jest motywem przewodnim. Jego faktura i wachlarz możliwości. Można go zgiąć, pozwijać itd. To daje możliwości niemal architektoniczne. Te ubrania, podobnie jak moje grafiki, były budowane, nie szyte. Mam nadzieję, że moja kolekcja będzie trafiała do ludzi otwartych na sztukę, na dizajn, na modę! Do ludzi ceniących sobie formę i jej prostotę.
Jesteś młody, masz 19 lat. Jaki jest twój plan na podbój rynku Idziesz za ciosem i planujesz następną kolekcje
Mam 19 lat i mam taki plan, że chcę być szczęśliwy. Jak na chwilę obecną jestem bardzo szczęśliwy. Chciałbym robić rzeczy ładne estetycznie, zarabiać na tym i poznawać przy tym coraz więcej fascynujących ludzi. Co do następnej kolekcji, to nie mam jeszcze skrystalizowanego, konkretnego planu. Zazwyczaj jest tak, że jest pomysł na grafikę, ciuch czy opowiadanie. Wtedy siadam, włączam sobie muzykę. Najlepiej Slowblow czy Seabear, oni są genialni. Często inspirują mnie książki, uwielbiam rumuńskich pisarzy. Na pewno chciałbym, żeby w następnej kolekcji było więcej dodatków i myślę, że tak też się stanie.
Czy są jakieś postacie-ikony z "wielkiego świata mody", na których się wzorujesz, które dają ci natchnienie
Co do ikon, to są dwie osoby, które wielbię i wielbić będę zawsze: Gabriela Chanel i Yves Saint Laurent. Pewnie nie jestem oryginalny, ale to postaci, które zmieniały cały świat. Nie wiem, czy są projektanci, których można by z nimi porównać. Gabriela mówiła o sobie, że jest rzemieślniczką, a Yves był artystą. To niesamowite, jak wiele łączy te dwa nazwiska. Oni są dla mnie swego rodzaju wzorami. Takim ideałem, do którego się dąży. Ale to bardziej "wzorce mentalne", staram się świadomie nigdy nie naśladować. Chcę, aby wszystko, co robię, było w miarę unikalne i świeże. Poza tym uwielbiam projekty Gasparda Yurkievicha, genialne w swojej prostocie.
Idąc Łodzią, jak byś skomentował polską modę uliczna
Gdybym miał bloga ze zdjęciami streetfashionowymi, to robiłbym zdjęcia starszym paniom i panom. Ci ludzie są skarbnicą pomysłów, myślę, że w dużej części nieświadomie, no ale przecież liczy się efekt. Dobrze ubrani młodzi ludzie wyglądają wszędzie tak samo. A u tych starszych widać, że mają w sobie ładunek kilkudziesięciu lat mody. Moim sąsiadem jest elegancki staruszek, który codziennie wyprowadza psa w pięknym garniturze i białych chodakach. To jest streetfashion!
Kogo z polskich celebretów zobaczyłbyś najchętniej w swoich projektach, a kogo obrzuciłbyś haniebnym spojrzeniem, widząc że ma na sobie twoją kreacje
"Małego Głoda" chętnie bym zobaczył w czymś od siebie, przydałoby mu się nowe ubranko. Nie do twarzy mu w zieleni. Natomiast nie chciałbym widzieć w moich projektach: cichopków i mroczków.
Każdy ma jakieś krzywe wspomnienia związane ze "stylizacją" ze strony członków rodziny. Ja w podstawówce dostałam od cioci czapkę z królika z wiszącymi łapkami… straszne. Jak to było w twoim przypadku
Aaaaaa! Zielone rajstopki z takiego okropnego grubego materiału, ale chyba wszystkie dzieciaki nosiły takie coś ( ). Do dzisiaj pamiętam dzień, w którym się zbuntowałem i nigdy więcej tego nie założyłem. A poza tym to moim stylistą czasów dziecięcych był mój tata i chyba nie było bardziej idiotycznie ubranych dzieciaków w okolicy niż ja i moja siostra. Mama zwykle kazała nam się przebierać, gdy zobaczyła dzieło dumnego taty. To były świetne czasy!
Z Internetu! A urodził się w Kędzierzynie-Koźlu w 1989 roku, teraz studiuje w Łodzi i ma się całkiem dobrze. Myślę, że jestem trochę takim odbiciem całego pokolenia majspejsa, które ma skondensowane możliwości, dane przez współczesne media. Staram się je wykorzystywać, jak tylko mogę, spełniając wszystkie marzenia, które miałem jakieś dziesięć lat temu. Niesamowite, gdy to wszystko się dzieje, z każdym nowym udanym projektem czuję się, jakbym dotrzymywał obietnicy danej tamtemu dzieciakowi, którym byłem. No może, którym ciągle jestem.
Mówisz o sobie Plastikowy - plastik w modzie kojarzy się z kiczem…. nie boisz się porównań do czegoś plastikowego prosto z Chin, co łatwo się psuje i długo się rozkłada
Jestem takim plastikowym białym kubkiem. Wszyscy myślą, że będzie można mnie wywalić, jak się zużyję. I za każdym razem się dziwią, że jestem w dobrej formie. A kicz jest fajny, fascynujący, przecież świat jest kiczowaty. Ludzie słuchają maksymalnie kiczowatej muzyki i dodają totalnie wieśniackie zdjęcia na Naszą klasę, a inni komentują te zdjęcia w jeszcze bardziej kiczowaty sposób. Oni nie uważają siebie za wieśniackich, więc ja będę kiczowaty, z moimi szarościami, czernią, bielą i prostotą. Bo teraz to słowo trochę zmieniło sens.
Skąd pomysł na projektowanie i co cię w tym wszystkim najbardziej nakręca i podnieca
To wszystko spełnianie marzeń i potrzeby tworzenia. Dotrzymywanie obietnic danych sobie samemu, gdy było się małym chłopcem. Kręcą mnie ciuchy, literatura, grafika. Staram się, aby to, co robię zawsze się ze sobą łączyło, zazębiało w możliwie zgraną całość. Podnieca mnie sztuka, jej dziedziny są dla mnie jak klocki, którymi ciągle się bawię i do których wracam. Wiesz, to jak z lego: masz nieskończenie wiele kombinacji i możliwości. Wysypujesz je na podłogę i starasz się nie myśleć, że mama się wkurzy, jak zobaczy bajzel. Nigdy nie przestanę pisać, rysować czy projektować. Marzę, aby granice w tym co robię możliwie się zacierały, żeby to stało się taką bombą, która pokaże, jaką cudowną zabawą może być życie.
Jak nazywa się twoja kolekcja, co jest jej motywem przewodnim i do kogo jest skierowana
Kolekcja nazywa się "I feel felt!". To taka troszeczkę zabawa słowami. Kiedy myślałem nad nazwą, chciałem, żeby była nieskomplikowana i zabawna. Ta właśnie taka jest. Filc…on jest motywem przewodnim. Jego faktura i wachlarz możliwości. Można go zgiąć, pozwijać itd. To daje możliwości niemal architektoniczne. Te ubrania, podobnie jak moje grafiki, były budowane, nie szyte. Mam nadzieję, że moja kolekcja będzie trafiała do ludzi otwartych na sztukę, na dizajn, na modę! Do ludzi ceniących sobie formę i jej prostotę.
Jesteś młody, masz 19 lat. Jaki jest twój plan na podbój rynku Idziesz za ciosem i planujesz następną kolekcje
Mam 19 lat i mam taki plan, że chcę być szczęśliwy. Jak na chwilę obecną jestem bardzo szczęśliwy. Chciałbym robić rzeczy ładne estetycznie, zarabiać na tym i poznawać przy tym coraz więcej fascynujących ludzi. Co do następnej kolekcji, to nie mam jeszcze skrystalizowanego, konkretnego planu. Zazwyczaj jest tak, że jest pomysł na grafikę, ciuch czy opowiadanie. Wtedy siadam, włączam sobie muzykę. Najlepiej Slowblow czy Seabear, oni są genialni. Często inspirują mnie książki, uwielbiam rumuńskich pisarzy. Na pewno chciałbym, żeby w następnej kolekcji było więcej dodatków i myślę, że tak też się stanie.
Czy są jakieś postacie-ikony z "wielkiego świata mody", na których się wzorujesz, które dają ci natchnienie
Co do ikon, to są dwie osoby, które wielbię i wielbić będę zawsze: Gabriela Chanel i Yves Saint Laurent. Pewnie nie jestem oryginalny, ale to postaci, które zmieniały cały świat. Nie wiem, czy są projektanci, których można by z nimi porównać. Gabriela mówiła o sobie, że jest rzemieślniczką, a Yves był artystą. To niesamowite, jak wiele łączy te dwa nazwiska. Oni są dla mnie swego rodzaju wzorami. Takim ideałem, do którego się dąży. Ale to bardziej "wzorce mentalne", staram się świadomie nigdy nie naśladować. Chcę, aby wszystko, co robię, było w miarę unikalne i świeże. Poza tym uwielbiam projekty Gasparda Yurkievicha, genialne w swojej prostocie.
Idąc Łodzią, jak byś skomentował polską modę uliczna
Gdybym miał bloga ze zdjęciami streetfashionowymi, to robiłbym zdjęcia starszym paniom i panom. Ci ludzie są skarbnicą pomysłów, myślę, że w dużej części nieświadomie, no ale przecież liczy się efekt. Dobrze ubrani młodzi ludzie wyglądają wszędzie tak samo. A u tych starszych widać, że mają w sobie ładunek kilkudziesięciu lat mody. Moim sąsiadem jest elegancki staruszek, który codziennie wyprowadza psa w pięknym garniturze i białych chodakach. To jest streetfashion!
Kogo z polskich celebretów zobaczyłbyś najchętniej w swoich projektach, a kogo obrzuciłbyś haniebnym spojrzeniem, widząc że ma na sobie twoją kreacje
"Małego Głoda" chętnie bym zobaczył w czymś od siebie, przydałoby mu się nowe ubranko. Nie do twarzy mu w zieleni. Natomiast nie chciałbym widzieć w moich projektach: cichopków i mroczków.
Każdy ma jakieś krzywe wspomnienia związane ze "stylizacją" ze strony członków rodziny. Ja w podstawówce dostałam od cioci czapkę z królika z wiszącymi łapkami… straszne. Jak to było w twoim przypadku
Aaaaaa! Zielone rajstopki z takiego okropnego grubego materiału, ale chyba wszystkie dzieciaki nosiły takie coś ( ). Do dzisiaj pamiętam dzień, w którym się zbuntowałem i nigdy więcej tego nie założyłem. A poza tym to moim stylistą czasów dziecięcych był mój tata i chyba nie było bardziej idiotycznie ubranych dzieciaków w okolicy niż ja i moja siostra. Mama zwykle kazała nam się przebierać, gdy zobaczyła dzieło dumnego taty. To były świetne czasy!



























Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...