MAGAZYN / MUZYKA
WESELEJ NIE BĘDZIE
WESELEJ NIE BĘDZIE
SHAME ON YOU
Tekst: Maciek Piasecki    Foto: materiały promocyjne    
2010.02.11
Są takie wywiady, gdzie w nawiasach pojawia się słowo "śmiech". Gdyby to był jeden z tych wywiadów, musiałby zająć jeszcze z pół strony. Warszawiacy z Shame On You udowadniają, że nie są ponurakami ani tym bardziej typowym zespołem z Polski. I że nie mają nic wspólnego z The Cure.

Spójrzmy na tytuły piosenek z waszej debiutanckiej EP-ki: pistolety, dzikie zwierzęta, zabójstwa i powodzie. Żadnych przyjemnych rzeczy ani piosenek o miłości. Mam się was bać?

Patryk Mogilnicki (perkusja): Pewnie! Albo lepiej się wstydź! A tak poważnie, tytuły są jakoś tam ze sobą zbieżne i właśnie takie, bo odzwierciedlają muzykę. A priorytetem przy jej doborze na EP-kę było to, by była spójna. Ale też bez przesady. Jeśli jeden kawałek nazywa się „Gun”, a drugi „Tiger”, to nie
chodzi o to, żeby zabijać tygrysa.

Michał Sufin (gitara, śpiew): W sensie treści to nie jest koncept album.

Patryk: Przed nagraniem EP-ki mieliśmy gotowych 15 kawałków. Założyliśmy sobie, że dwóch z tych czterech piosenek nie będzie później na płycie, żeby EP-ka miała swoją wartość też po wyjściu albumu. Dobraliśmy kawałki, które tworzą jakąś całość i dramaturgię. I chodzi tu głównie o spójność muzyczną, bo teksty mają znaczenie drugorzędne.

Michał: Powiedział perkusista.

Kto pisze teksty?

Michał: Ja i Magda. „Tiger” to osobna kategoria, bo tekst to poezja po angielsku – wiersz „Tiger” Williama Blake’a. Klasyka. Dobrze brzmi, ale wykroiliśmy z niego tylko część przesłania. Reszta to kwestie mówione przez bohaterów, stworzonych przez muzyków. Jednak nie chodzi mi i Magdzie o to, żeby przekazywać te teksty jako Jaromir Nohavica polskiego rocka.

Patryk: Bo teksty mają znaczenie drugorzędne.

Michał: W opinii Patryka. Drugorzędne są o tyle, że w pierwszej kolejności powstaje muzyka.

A jak wygląda teraz stan prac nad albumem?

Patryk: Jesteśmy w fazie finalizowania kompozycji, po prostu kończenia
układanki.

Płyta będzie podobna do EP-ki? A może dla odmiany coś wesołego?

Patryk: Żeby się przekonać, najlepiej przyjść na koncert, bo większość
materiału już gramy.

Magda Staroszczyk (bas, wokal): Weselej raczej nie będzie.

Patryk: Będzie za to więcej wokali Magdy.

Michał: Musieliśmy ośmielić wokalistkę.

Magda, masz bardzo silny, niski wokal. Pewnie często porównują cię do Nico.

Magda: Prześladuje mnie to porównanie.

Patryk: Jeżeli ktoś by wpadł do nas na próbę, pewnie porównania poszerzyłyby się jeszcze o Siouxie Sioux czy Ninę Hagen.

Magda: Nie uczyliśmy się nigdy śpiewu, tak jak i grania. Zawsze śpiewałam tak zwanym białym śpiewem – mocnym, gardłowym.

Michał: Magda jest jedyną wokalistką, która ma wokal niższy od wokalisty.

Patryk: Po płycie powinno być już mniej takich porównań. Magda więcej
krzyczy, śpiewa inaczej, różnorodniej.

Płyty jeszcze nie ma, ale są dwa teledyski. To trochę nietypowe,
przynajmniej jak na rodzime warunki.

Patryk: Ale my nie jesteśmy typowym zespołem i robimy to, na co mamy ochotę.

Michał: To jest plus bycia w piwnicy – możesz sobie zrobić tych teledysków, ile chcesz, i wszystkie są fajne.

Patryk: Pierwotny pomysł był taki, żeby do każdej piosenki z EP-ki był jeden teledysk. Mieli to zrobić nasi koledzy, bo brakowało nam pieniędzy, żeby komuś zapłacić. Dostali za to wolną rękę, mogli zrobić wszystko, na co mieli ochotę. Wyszły dwa – też dobrze.

Michał: Zrobienie fajnych teledysków i wrzucenie ich na płytę wydaje mi się logiczne. Jeżeli to jest dziwne, to niech inni pomyślą o zmianie. Wystarczy mieć wizję, wziąć kumpli i kamerę.

Patryk: Przy okazji albumu każdy z nas z Shame On You zrobi też własny
teledysk.

Michał: I napisze własną recenzję płyty!

Patryk: To mogą być najbardziej obiektywne recenzje, popłyniemy po sobie nawzajem… i się rozpadniemy!

Magda: Bo różne rzeczy już czytaliśmy na swój temat.

O, jakie?

Michał: Niektórym nie podobają się linie melodyczne z instrumentów,
których nawet nie mamy.

Patryk: Wszyscy też słyszą u nas głównie Joy Division i The Cure, to dosyć interesujące.

Michal: Dobra, jeszcze Joy Division spoko, ale The Cure i Nirvana to przesada!

Patryk: Nieważne, niech sobie każdy słyszy, co tam chce. Jednak osobnym problemem jest niewiedza czy nierzetelność recenzenta, a jeszcze osobnym
wylewanie na papier własnych frustracji czy tworzenie jakiejś barwnej auto-
kreacji przy okazji zwykłej recenzji płyty.

Michał: Prawda jest taka, że wszyscy troje pisaliśmy kiedyś recenzje muzyczne i widzimy, jak się zmienia środowisko. Chcemy zjebów, ale merytorycznych.

GALERIA

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...

Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.