MAGAZYN / MUZYKA
GRAJ, PIĘKNY CYGANIE
GRAJ, PIĘKNY CYGANIE
GOGOL BORDELLO
Tekst: Michał Karpa    
2009.11.15
Gypsypunkowy kabaret Eugene’a Hütza znów w Polsce. Już 8 grudnia w Stodole i dzień później w Rotundzie wystąpi Gogol Bordello. Przygotujcie się na świeżą porcję pobudzających dźwięków – zespół skończył właśnie nagrywać swój piąty album!

Czytaliście wywiad z Shantelem w poprzednim numerze HIRO Free? Przy okazji rozmowy z disco partyzantem, pamiętając o cygańskim pokrewieństwie dusz, musieliśmy zapytać Stefana, co sądzi o roli Eugene’a Hütza z Gogol Bordello w niedawnym filmowym debiucie Madonny. „To logiczne, że jej propozycję potraktował jako szansę na zyskanie rozgłosu. Artyści naszego pokroju są tylko pariasami w muzycznym biznesie. Naszą twórczość wrzuca się do jednego worka world music i przylepia do tego kolejne łatki: tradycyjne, nie na czasie, niewystarczająco modne. Codziennie toczymy bój o pokazanie tego, co tak naprawdę robimy” – przekonywał Shantel.

Eugene Hütz swój bój toczy od dobrych dziesięciu lat. Transkontynentalny gypsypunkowy skład pod jego wąsatym przewodem – w którym muzykują artyści z Ukrainy, Rosji, Izraela, Szkocji, Etiopii, a nawet Ekwadoru – właśnie wyszedł ze studia z kolejnym albumem. Żeby nie było: jeszcze bardziej międzynarodowym. „Większość materiału napisałem w Brazylii, gdzie mieszkałem przez ostatnie lata. To oczywiście musiało pozostawić ślad na nowych nagraniach, ale nie spodziewajcie się, że album rozpocznie bit samby. Nic z tych rzeczy” – zapewnia.

Trzeba jednak przyznać, że „transglobal rebel rock” – jak o swojej muzyce lubią mówić sami zainteresowani – to bardzo pojemna muzyczna sakwa, w której jest miejsce na inspiracje gigantami pokroju Jimiego Hendriksa, Parliament-Funkadelic czy – co w kontekście wcześniej wymienionych prozaicznie oczywiste – Béli Bartóka. Choć jeśliby dokładnie prześledzić wypowiedzi członków grupy, równoprawny status ikon mają jeszcze Nick Cave i Bob Marley. „Za każdym razem, kiedy myślę o ważnym muzycznym przesłaniu, pierwszą osobą, która przychodzi mi do głowy, jest właśnie Marley. Dziś na każdym krańcu świata słyszy się reggae i jego uniwersalne teksty odzwierciedlające sytuację na świecie” – mówi basista, Tommy Gobena.

Uderzenie w czułą, społeczno-polityczną nutę? Owszem, ale jak najbardziej wiarygodne. Przecież zanim wizerunek Eugene’a Hütza zniekształciła rola w „Mądrości i seksie” królowej popu, lider Gogol Bordello miał status najbardziej kolorowego uchodźcy politycznego w nowojorskim światku muzycznej bohemy. I to właśnie w Wielkim Jabłku powstał zalążek grupy, której nazwa jest prowokacyjną hybrydą. Hütz potoczną nazwę pewnego przybytku przyjemności poprzedza nazwiskiem ukraińskiego pisarza. Czemu? Bo podobnie jak Nikołaj Gogol chce nieprzerwanie przemycać swoją sztukę w świat. I trzeba przyznać, że nieformalny rzecznik praw Romów, który trafił do Stanów po katastrofie w Czarnobylu, jest w tym coraz skuteczniejszy. Także dlatego, że pomocną dłonią służą mu między innymi Steve Albini, producent płyty „Gypsy Punks: Underdog World Strike”, i Victor Van Vugt odpowiedzialny za brzmienie „Super Taranta!”, która trafiła na 14. miejsce listy 50 najlepszych albumów 2007 roku według magazynu „Rolling Stone”.

Obie te płyty dogłębnie uzmysławiają, jak wielkim żywiołem jest dla zespołu scena. Ekipa Gogol Bordello wszystkich obdziela po równo: nie ma znaczenia, czy grają na Lollapaloozie, Roskilde, czy w telewizyjnym studio u Davida Lettermana. Zawsze jest maksymalnie, a to gwarancja koncertowego sukcesu. Jeszcze raz Gobena: „Niektórzy myślą, że wchodzimy na scenę, żeby robić sobie jaja, ale zapewniam – jesteśmy naprawdę dobrymi muzykami i poważnie traktujemy to, co mówimy czy robimy. A czy to coś złego, że przy tym lubimy poimprezować?”.

„Gogol Bordello: Non-Stop”

Dokument Margarity Jimeno, która przez kilka lat towarzyszyła zespołowi w czasach wzlotów i upadków, również tych dosłownych, imprezowych. Biograficzna jazda bez trzymanki od czasów, kiedy Eugene Hütz grał jako didżej w Mehanata Bulgarian Bar, do momentu, w którym stał się źródłem inspiracji dla Gucciego i dobrym ziomkiem Madonny. Przed koncertem – jak znalazł. 

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...

Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.