MAGAZYN / MUZYKA
ROCK AND ROLL TO OBCIACH
ROCK AND ROLL TO OBCIACH
JĘDRZEJ "KODYM" KODYMOWSKI
Tekst: Angelika Kucińska    Foto: Piotr W. Bartoszek    
2009.11.12
Polityczna niepoprawność i psychodeliczna poezja. 26 lat na scenie tuż przed premierą nowego albumu i urodzinowego koncertu w warszawskim Hard Rock Cafe rozmawiamy z liderem Apteki, Jędrzejem „Kodymem” Kodymowskim. Wywiad mocno absurdalny.

Co to za urodzinowy koncert? To twoje prywatne urodziny, a nie jakiś jubileusz Apteki?

Po prostu zbiegły się daty koncertu Apteki i moich urodzin – połowa z 88.

Ale nie jest tak, że Apteka nic nie robi. Za chwilę ukaże się nowa płyta.

Płyta jest w fazie przygotowań, materiał jest nagrany. Nie wiem, jaki jest dokładnie termin premiery, bo ciężko się połapać w działaniu tego wielkiego konglomeratu, którym jest Universal.

A jaka to będzie płyta?

To będzie płyta adekwatna do czasów, w jakich żyjemy.

Czyli?

Czyli do czasów dominacji wielkiej finansjery, globalizacji, tego, co jest najmniej pozytywne w naszym życiu. Chyba się z tym zgodzisz?

A wyobrażasz sobie świat bez korporacji?


Wyobrażam sobie świat z korporacjami, ale nie w tych rękach, w których są teraz.

Zapowiada się poważna płyta.

Trochę poważna. Ale będzie też opowieść o Murzynku Bambo. Będzie też wątek marynistyczny, naszą ziemią jest morze, które wita falą.

Teraz w dobrym tonie jest być eko.

W Afryce są takie technologie, takie bardziej kosmiczne, że całe żarcie jest ekologiczne.

Byłeś w Afryce?

Byłem jako dzieciak, z rodzicami. Dużo świata zjechałem, w zasadzie nie byłem tylko w Australii i Nowej Zelandii. Nie byłem na Sumatrze.

Ostatnio jeździłeś po Ameryce Południowej?

Lubię jeździć. W Północnej też byłem, ale tam nie zobaczyłem niczego fajnego.

No to masz teraz o czym pisać.

Skąd. Mnie nie interesują problemy amerykańskie. Mam je w dupie, jestem stąd. Ameryka to ekonomiczne zaplecze Izraela. Jesteśmy zwolennikami tych mudżahedinów, co się opasają kilogramami dynamitu i wchodzą do autobusu? No w sumie można tu coś podziwiać. Ludzie się poświęcają. Polacy poświęcali się, walcząc w powstaniu warszawskim o to, co było im drogie. I ci ludzie też walczą. Nie można się poddawać propagandzie żydowskiej, która przedstawia wszystko odwrotnie. Ale dobra, skończmy to, ja jestem daleki od politykowania, nie interesuje mnie polityka, nie jestem zwolennikiem żadnej teorii spiskowej. Nie chodzę na wybory, bo tu nie ma reprezentantów takich, których mógłbym popierać. To wszystko są złodzieje.

To może to jest temat na kolejną poważną płytę?

Płyta to jest temat związany z zupełnie innymi okolicznościami.

Muzyka i polityka to złe połączenie?

To się gdzieś pewnie zazębia, chociaż muzyka jest bardziej związana z takim życiem szarym, prozaicznym. Chcąc nie chcąc polityka ma na nie wpływ. W tej chwili je dosyć znacznie pogarsza, takie życie szarego człowieka. Bo mówimy o zwykłych ludziach, a nie o jakichś gwiazdach. Dla mnie takie pojęcia jak gwiazda, rock and roll to jest pełny obciach. Obnoszenie się z czymkolwiek, z tym, co się posiada – to jest pretensjonalne, bardzo.

Do czego jest ci dziś potrzebna Apteka?

Do tego, żeby być zdrowym, żeby się od czasu do czasu podleczyć.

Każda biografia Apteki zaczyna się od tego hasła, że kiedy graliście swój pierwszy koncert 26 lat temu w kinie w Gdańsku, to zespół w zamierzeniach był tylko żartem. Tyle że ten żart się całkiem spektakularnie rozwinął.

Też nie można tak powiedzieć, że zespół miał być żartem, bo żartem to jest Big Cyc czy jakaś inna banda pajaców. Apteka to alternatywna forma spędzania czasu. Jeżeli ktoś coś lubi…

To pogadajmy o narkotykach. Jesteś jednym z nielicznych polskich muzyków, którzy zapytani o to, co brali i czego próbowali, otwarcie podają pełną listę.

Bo większość to są frajerzey, którzy się boją, nie wiem czego. Że sobie PR zepsują? I ja nie chciałbym być tak traktowany. Oczywiście to są ludzie, których jakoś tam szanuję, oni mogą sobie oddychać, tylko może w innym mieście.

Segregacja?

Nie, nie jestem zwolennikiem segregacji, ale nie jestem też zwolennikiem robienia wszystkich na jedną modłę, bo nie da się zrobić z Rosjanina Niemca, a z Niemca Rosjanina, zwłaszcza takiego, który mieszka na wsi. Raz: bariera językowa, dwa: zupełnie inne traktowanie higieny, nawet osobistej. Wiesz, jak ktoś w Rosji na wsi mówi, że brał prysznic, to od razu go wszyscy pytają: a ty co, pedał jesteś? Taki, nazwijmy go, Jelonek na przykład jest dla mnie pełnym palantem i rurą głupią. W ogóle nie wiadomo, o co mu chodzi, robi sobie zdjęcie z Murzynami, że on jakiś rastafara, jah, święte ziele… Albo ten ostatni koncert w związku z nową ramówką telewizji, gdzie występował znany aktor i śpiewał piosenkę takiego transwestyty, Prince’a. A wszystko obramowane występami spedalonego Murzynka, który śpiewa piosenki Michaela Jacksona i tak dalej. Którego widziałem na szosie w Milanówku i chciałem go przejechać, ale mi uciekł. Widać już miał jakieś doświadczenia.

Po co ty pojechałeś do Afryki? Porządki robić?


Ja się jako śmieciarz nie poczuwam, ja jestem z tych, co się lubią czasem potaplać w błocie. Najgorzej mieć na ogonie tych, co lubią patrzeć, jak świat płonie.

Autor: dzfgazdyzp
31-12-2011 14:05:21
P2gJb5 <a href="http://fozvxabayfbk.com/">fozvxabayfbk</a>
Autor: Lyndee
31-12-2011 11:09:41
Please teach the rest of these itnenret hooligans how to write and research!
Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.