„Call of Duty: Modern
Warfare 2” przez
wielu uważany był za najbardziej wyczekiwany FPS (first person shooter) roku
2009. Infinity Ward, developer gry, swoim nowym produktem miał zatrzeć nie
najlepsze wrażenie, jakie na wielu pozostawiła poprzedni część „CoD-a”,
osadzona w realiach II wojny światowej. W „Modern Warfare 2” powracamy do czasów
teraźniejszych, by wziąć udział w fikcyjnym konflikcie pomiędzy USA a Rosją.
Pierwsze, co się rzuca w oczy, to klimat rodem z filmów o Jamesie Bondzie.
Pościgi skuterami śnieżnymi, motorówkami, wspinaczki górskie, efektowne
cut-scenki, zabijanie batalionów w pojedynkę. Świetnie zrealizowano pola walki,
od których wreszcie nie wieje sztampą. Miasteczko z Burger Kingiem na środku,
pogorzelisko przed białym domem albo chociażby brazylijskie slumsy stanowią
ciekawe i oryginalne areny zmagań wojennych, bo chyba wszyscy mają już dosyć
tłuczenia się w ruinach miasta. Na duży plus trzeba też zaliczyć pojawienie się
cywili, o których twórcy gier wojennych do tej pory zdawali się zapominać. Sam
single player jest dosyć krótki, fabułę udało mi się ukończyć w jeden długi
wieczór. Gdyby ktoś jednak nie miał dość wrażeń, do dyspozycji ma jeszcze tryb
Special Ops, w którym wykonujemy pojedyncze zadania, na przykład bronimy wieży
przed napierającym przeciwnikiem lub czyścimy las z patrolujących go Sowietów.
Seria „Call of Duty” nie słynie jednak z doskonałego trybu kampanii, tylko z
ultragrywalnego trybu multiplayer. Tryb wieloosobowy zaspokaja najbardziej
wygórowane oczekiwania. Nowe mapy pozwalają na setki różnych zagrań
taktycznych, nasze wsparcie z powietrza, z trzech opcji do wyboru wzrosło aż do
15. W dalszym ciągu rozwijamy swoją postać, tocząc kolejne walki i zdobywając
punkty. Im wyższy poziom naszego doświadczenia, tym lepsze dostępne
wyposażenie. Nowy „Call of Duty: Modern Warfare” z pewnością wkrótce znajdzie
się w czołówce najczęściej granych gier w sieci i właśnie przez pryzmat gry
wieloosobowej trzeba na niego patrzeć. W offlinie dobry, w onlinie rewelacyjny.
9/10