RECENZJE / GRY
DRAGON AGE: POCZĄTEK/ELECTRONIC ARTS
Tekst: Tomek Cegielski
2010.01.08
"Dragon Age" zapowiadany był jako duchowy następca głośnego
pecetowego RPG – „Baldur’s Gate”. Ci sami twórcy, podobny system walki,
podobny klimat. Wydawać by się mogło, że sukces murowany. Gra przenosi
nas do krainy Ferelden, gdzie jako krasnolud, człowiek bądź elf
wstępujemy w szeregi elitarnej szarej straży, by stawić czoła pladze
różnego rodzaju pomiotów, które zaczęły zalewać wspomniany Ferelden.
Podczas drogi do stoczenia ostatecznej walki ze złem do naszej drużyny
wcielać będziemy nowych bohaterów, rozwiązując z nimi kolejne zagadki.
Duża liczba zadań pobocznych oraz możliwość opowiadania się po dobrej
lub złej stronie sprawiły, że gra jest dosyć nieliniowa i zarazem
żywotna. Zwiedzenie całego świata i wykonanie wszystkich zadań może
zająć nawet około stu godzin. Starcia z przeciwnikami oraz system
rozwoju postaci są dobre, ale nie rewelacyjne. Zabrakło innowacji, od
czasu pierwszego „Baldur’s Gate” minęło już 11 lat, a ten sam model
walki został jedynie nieco usprawniony i przeniesiony w pełne 3D. Mimo
że wymaga od nas sporych umiejętności taktycznych, to wieje od niego
nudą. Walki są zupełnie nieefektowne i toporne. Wszystkim przyszłym
nabywcom tego tytułu sugeruję zdecydować się na wersję PC, która jest
nieco lepsza niż jej konsolowy odpowiednik, oraz na wersję
anglojęzyczną. Chyba że lubicie, gdy główni bohaterowie w świecie
mrocznych potworów mówią głosem policjanta z „Rodziny zastępczej” lub
też kogoś z klanu Złotopolskich czy innych Lubiczów.
8/10

























