RECENZJE / FILM
Adam / Max Mayer
ADAM / MAX MAYER
Tekst: Rafał Pawłowski    
2010.02.13

Nagrodzony na festiwalu w Sundance debiutancki obraz Maxa Mayera „Adam” ma w sobie to wszystko, za co lubimy amerykańskie kino niezależne: zwykłą fabułę, wrażliwych i nieco zagubionych życiowo bohaterów oraz mnóstwo pozytywnej energii.

 Tytułowy Adam (Hugh Dancy) to 29-letni elektronik i astronom amator, który musi zmierzyć się ze światem w obliczu śmierci ojca. Jego odejście jest o tyle traumatyczne, że nasz bohater cierpi na zespół Aspergera – łagodną formę autyzmu znacznie ograniczającą możliwość wyrażania i odczytywania emocji. Pozostawiony sam sobie przypadkowo nawiązuje znajomość z nową sąsiadką – uroczą Beth (Rose Byrne), nauczycielką i początkującą pisarką, która zmieniła miejsce zamieszkania, by wyleczyć się ze wspomnień o nieudanym związku. 

Zafascynowany kosmosem Adam stara się zgłębić tajemnicę rozszerzania się wszechświata, w którym poszczególne obiekty oddalają się od siebie z szybkością nieraz przekraczającą prędkość światła. Jakby na przekór tej teorii, którą odczytać można jako alegorię współczesnych stosunków międzyludzkich, między Beth a Adamem wytwarza się delikatna więź. Budowana małymi krokami przyjaźń, a potem miłość jest dla nich obojga cennym doświadczeniem pozwalającym odnaleźć w sobie siłę do życiowych zmian.

Relacja, której jesteśmy świadkami, pozbawiona jest ciężaru banalności, jakim raczą nas typowe komedie romantyczne. Realizując „Adama”, Max Mayer posłużył się kamerą niczym lunetą teleskopu, dając nam szansę dostrzec, niewidoczne gołym okiem, najszczersze z ludzkich emocji.

8/10