RECENZJE / FILM
SOMEWHERE . MIĘDZY MIEJSCAMI / Sofia Coppola
SOMEWHERE . MIĘDZY MIEJSCAMI / SOFIA COPPOLA
Tekst: Adam Kruk    
2011.03.22
„Somewhere” to czwarty film Sofii Coppoli, reżyserki, która jak nikt inny potrafiła podnieść estetykę „Bravo Girl” do rangi sztuki i która zawsze pokazuje dziewczęcy świat naznaczony (nie)obecnością figury ojca.

W „Marii Antoninie” niedojrzały mąż nie potrafił kochać młodziutkiej królowej; w „Między słowami” Bill Murray jako podstarzała gwiazda, wyzbyta już marzeń i presji, zechciał zrozumieć niezadowoloną ze swojego życia Scarlett Johansson. W „Somewhere” aluzje autobiograficzne są tym bardziej wyraźne. Oglądamy sceny z życia celebryty (Stephen Dorf), który nie potrafi być ojcem dla swojej 11-letniej córki (Elle Fanning). Wbrew swoim ograniczeniom kocha ją i stara się znaleźć czas, choć trudno mu przeskoczyć samego siebie. Cleo bardzo głodna jest tego, czego dostaje tak mało. W autobiograficznym odczytaniu postaci Cleo utwierdza scena, w której tańczy ona na lodzie w rytm piosenki Gwen Stefani − stanowi to jawną aluzję do teledysku Spike’a Jonze’a (niegdyś partnera reżyserki) do piosenki Chemical Brothers „Electrobank”, w której tańczyła sama Coppola. Reżyserka także wychowywała się w hiperrealnym środowisku Hollywood. Związek dziewczynki z ojcem pokazany jest poprzez marność nadmiaru, w którym obracają się bohaterowie. Oboje mają uprzywilejowany dostęp do rozkoszy: on ma łatwy seks, bankiety i samoloty; ona − gry wideo i wszystko, co rodzice potrafią kupić jej za pieniądze. Gadżety te nie ułatwiają kontaktu, ale wydają się naturalnym składnikiem świata bohaterów, maskują samotność. Coppola pokazuje, że relacje rodzicielskie, szczególnie te w rozbitych rodzinach, zawsze mają pierwiastek niespełnienia, niedoczasu, niewystarczalności. Może i było tak zawsze, ale kultura konsumpcyjna zwiększyła wzajemne oczekiwania, którym nie sposób sprostać.

reż. Sofia Coppola
premiera: 1 kwietnia
7/10