Dziwić może stosunkowo protekcjonalne potraktowanie trudnej przecież kwestii dziecięcej prostytucji w przygranicznej, zabitej dechami mieścinie – Gliński nieudanymi chwytami dramaturgicznymi i nierozsądnymi wyborami fabularnymi konsekwentnie zubaża wymowę filmu. Jakby tego było mało, „Świnki” wchodzą do kin w dwa lata po światowej premierze. Zbyt późno, bowiem polski widz oglądał już „Galerianki” Katarzyny Rosłaniec, względem których obraz Glińskiego wydaje się wtórny. Może i film ten chciałby krzyczeć głośno, ale nie ma po co, został przekrzyczany jeszcze zanim otworzył usta. Pozostaje więc „Świnkom” leżeć i kwiczeć w ciemnym kącie.
reż. Robert Gliński
premiera: 20 maja
5/10




















