RECENZJE / FILM
ŚWINKI
ŚWINKI
Tekst: Bartosz Czartoryski    
2011.06.21
W „Świnkach” Robert Gliński bezkrytycznie daje się ponieść sensacyjności podjętego tematu, zatraca się w snutej opowieści, pędem mknie w pułapkę scenariuszowego nieprawdopodobieństwa. Bo jego nowy film to w gruncie rzeczy dokonanie epigońskie w stosunku do brytyjskiego realizmu społecznego, nie wzbogacające pod kątem merytorycznym i formalnym ani dorobku rodzimego kina, ani filmografii samego reżysera.

Dziwić może stosunkowo protekcjonalne potraktowanie trudnej przecież kwestii dziecięcej prostytucji w przygranicznej, zabitej dechami mieścinie – Gliński nieudanymi chwytami dramaturgicznymi i nierozsądnymi wyborami fabularnymi konsekwentnie zubaża wymowę filmu. Jakby tego było mało, „Świnki” wchodzą do kin w dwa lata po światowej premierze. Zbyt późno, bowiem polski widz oglądał już „Galerianki” Katarzyny Rosłaniec, względem których obraz Glińskiego wydaje się wtórny. Może i film ten chciałby krzyczeć głośno, ale nie ma po co, został przekrzyczany jeszcze zanim otworzył usta. Pozostaje więc „Świnkom” leżeć i kwiczeć w ciemnym kącie.

reż. Robert Gliński
premiera: 20 maja
5/10