RECENZJE / KSIĄŻKA / KOMIKS
Mój syn / Olivier Schrauwen
MÓJ SYN / OLIVIER SCHRAUWEN
Tekst: Bartosz Sztybor    
2010.10.10
Co uderza najpierw, od razu i prosto z mostu, to niesamowita grafika. Olivier Schrauwen posługuje się niezwykle charakterystycznym stylem rysunku, jakby wyjętym z klasycznych amerykańskich komiksów prasowych.
Soczyste i jaskrawe kolory, precyzyjnie nakreślona architektura oraz postaci o cudnie siermiężnych bryłach i plastycznych twarzach sprawiają, że nad stroną plastyczną „Mojego syna” można cmokać z zachwytu godzinami. I choć treść pasuje idealnie do formy, to jednak wyraźnie ustępuje jej miejsca na podium. Owszem, Schrauwen opowiada o relacjach ojca z synem w bardzo dowcipny sposób, lecz mimo sympatycznej puenty w finale, całość jest po prostu zbiorem paru zabawnych historii. Ogromnym plusem jest fakt, że autor ma świetne wyczucie absurdu i groteski, perypetie bohaterów są nieprzewidywalne i szalone, a i tak – mimo tego natłoku surrealizmu – jest tu miejsce na kilka inteligentnych konstatacji na temat życia. Minusem jest jednak to, że w samej konstrukcji fabularnej brakuje większego stężenia logiki, przez co ten galop nietuzinkowej wyobraźni i humoru staje się zbyt szybką i ulotną lekturą. Na tyle szybką i ulotną, że i te wspomniane konstatacje mogą umknąć rozproszonemu farsą czytelnikowi. Ale – jak ponoć mawiali słynni kastraci – nic straconego, bo nawet wtedy „Mój syn” pozostaje albumem ze świetną grafiką i nieprzeciętnym dowcipem.

7/10