RECENZJE / KSIĄŻKA / KOMIKS
Przejścia nie ma / Jerzy Kosiński
PRZEJŚCIA NIE MA / JERZY KOSIŃSKI
Tekst: Anna Serdiukow    
2010.10.03
Jerzy Kosiński, król autofikcji, mistrz autokreacji. Ile było prawdy w jego powieściach, co było zmyśleniem? Granica między tym, co wyobrażone, a tym, co rzeczywiste, była płynna w życiu pisarza – zresztą jedno wypływało z drugiego i odwrotnie. W książkach było podobnie

Czesław Czapliński i reżyser słynnej już „Matki Teresy od kotów”, Paweł Sala nie rozwiązują zagadki. W napisanej wspólnie sztuce (początkowo Czapliński myślał nie o teatrze, ale o kinie) stawiają pytania, mącą i gubią tropy, mieszają szyki czytelnika. Próbują oddać ostatni dzień z życia Jerzego Kosińskiego. Wanna, plastikowa torba na głowie… oto rekwizyty samobójczej śmierci. Ale nie spodziewajcie się śledztwa, tekstu rozliczeniowego – nie chodzi o to, by pokazać, co bezpośrednio doprowadziło do tragicznego finału. Raczej o to, by nakreślić, co sprawiło, że Kosiński wiódł życie takie, jakie wiódł. I tej śmierci jednak długo się wymykał, igrał z nią, wodził za nos. Powstała impresja, wyimek z czyjejś tajemnicy. Neurozy, fascynacje, lęki, seks i perwersja – życiowy wir naznaczony Zagładą. Jeszcze chwila i damy się wciągnąć pod wodę, do tej wanny, do tej torby pełnej sekretów.

Ale Czapliński i Sala nie dają gotowych odpowiedzi. Może, jeśli w ogóle, pewne wskazówki… „Nie płaczcie nad umarłym i nie lamentujcie nad nim” – pada pod koniec dramatu. No właśnie. Przejścia tutaj nie ma. Każdy swoje przejście odnaleźć musi sam.

8/10