Po pięciu latach przerwy powracają RHCP. I to powracają w momencie niełatwym – po raz drugi grupę opuścił John Frusciante (jego miejsce zajął Josh Klinghoffer), a ucieczkę z tonącego statku planował także Flea. Napięta atmosfera nie dziwi zwłaszcza w kontekście zawartości „I’m With You”, a jeśli dodać do tego, że muzycy nagrali na ten krążek ponad 70 utworów, to robi się dramatycznie. Ta pierwsza tak ostentacyjnie słaba płyta w dorobku grupy zasadniczo podąża tropem pierwszego singla, czyli bladego pop-rocka o silnym zabarwieniu geriatryczno-funkowym. Nadal operujemy na poziomie banału rodem ze „Snow (Hey Oh)”. Papryczki mają kilka chwil kompromitujących, kilka dziwadeł, dwie ckliwostki i trochę przebłysków, które w lepszych czasach nie trafiłyby jednak nawet na stronę „B” singla. Mogą sobie więc śmiało polecieć Grzegorzem Skwarą.
Red Hot Chili Peppers
I’m With You
Warner
3/10
RECENZJE / MUZYKA
RED HOT CHILI PEPPERS / I'M WITH YOU
RHCP ZAWIEDLI
Tekst: Marek Fall
2011.10.24
Rola recenzenta jest skrajnie niewdzięczna. Szczególnie gdy w pewnym momencie trzeba swoim niegdysiejszym supermanom przyłożyć kryształkami kryptonitu i w końcu zdać sobie sprawę, że majtki zakładane na rajtuzy to jednak przypał.




















