Na warszawskiej mapie pojawili się The Stubs – kapela, powstała na zgliszczach punkowego The Jordy Warsaws. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie zainteresowania stołecznego tria, z podobną swadą przeszczepiającego do swoich utworów rytmiczne, hardcore’owo-punkrockowe riffy à la Black Flag i porcję potężnego, rock’n’rollowego łojenia. W końcu powiedzcie szczerze, czy znacie wiele ostrych, stricte punkowych kapel, przy których da się świetnie potańczyć? Jeśli nie, sięgnijcie po album "The Stubs".
Chociaż z miejsca uprzedzam, że nie jest to rozrywka dla delikatnych uszu – The Stubs to gitarowy dynamit, który uderza z mocą wściekłego dachowca, zapamiętale gwałcącego potulną kizię sąsiadki. Energetyczny, nieskomplikowany w obsłudze, ale dający zarazem masę niespodziewanej radości. Ten zastrzyk mocy pozostaje na długo w głowie.
Chciałbym, żeby na juwenaliach grały tylko takie kapele jak The Stubs. Na razie pewnie to jeszcze nie nastąpi, ale przy odpowiednim hałasie w mediach i po solidnej trasie klubowej, kto wie...
THE STUBS
The Stubs
Antena Krzyku
8/10
RECENZJE / MUZYKA
THE STUBS / THE STUBS
THE STUBS / THE STUBS
Tekst: Jacek Sobczyński
2011.10.27
Takich projektów życzmy sobie jak najwięcej.




















