RECENZJE / MUZYKA
THE DECEMBERISTS / The King is Dead
THE DECEMBERISTS / THE KING IS DEAD
Tekst: Adam Kruk    
2011.02.24
Tytuł, będący parafrazą słynnego albumu The Smiths, wieści optymistyczną nowinę: umarł król, niech żyje król – trzeba sobie radzić, a nie lamentować jak
Morrissey po śmierci królowej.

W Portland, gdzie rezyduje grupa, jak wiadomo z książek Chucka Palahniuka, sposobów na to jest wiele. Decemberists proponują, by swoje troski wyśpiewać – jest zatem rzewnie (czasem nieznośnie, jak w „Rise to Me”), bo o to w muzyce Decemberists chodzi, ale w porównaniu do ich wcześniejszych albumów teksty na „The King is Dead” są jaśniejsze, a tempo szybsze („Calamity Song”). Zmieniły się też proporcje – głos Colina Meloya nie jest już instrumentem górującym nad wszystkimi innymi. Gościnnie usłyszeć tu można gitarę Petera Bucka z R.E.M., a harmonijka, skrzypce, gitara hawajska i banjo tworzą klimat muzykowania pionierów budujących amerykański Dziki Zachód.

THE DECEMBERISTS
„The King is Dead”
Rough Trade / Sonic
7/10