To mniej komercyjna, piosenkowa i łagodna płyta – dodaje Gacek. „Blood Pressures” stoi pod znakiem skoku w bok Alison Mosshart z The Dead Weather i w finale wychodzi, że ten longplay to biedniejszy krewny „Sea Of Cowards”. VV i Hotel męczą przymulone i pobrudzone post-zeppelinowe riffy z „niemiecką” motoryką. Najczęściej wieje od tego przeciętnością, z której zespół wyrywany jest głównie dzięki Mosshart, bo – jak to kiedyś pisałem – ona ma ciary w głosie. Względnie zajął mnie cytat z Kayah i Bregovicia w „Satelitte”, z Lennona w „Wild Charms” i z „Get It On” T. Rex w „Damned If She Do”. Ale i tak idę o zakład, że The Kills o klasę lepiej dają na żywo. Promotorzy, bukujcie ich!
The Kills
„Blood Pressures”
Domino
5/10




















