RECENZJE / MUZYKA


THE KILLS / BLOOD PRESSURES
Tekst: Marek Fall    
2011.06.06
Femme fatale garage blues pop zarejestrowany na wilgotnej od potu sex-taśmie to nic innego jak czwarty krążek brytyjskoamerykańskiego duetu. Podczas gdy spora część współczesnej sceny alternatywnej ucieka w mocno artystowskie klimaty (...) konsekwentnie taplają się w rockowej surowiźnie – pisze Sankowski.

To mniej komercyjna, piosenkowa i łagodna płyta – dodaje Gacek. „Blood Pressures” stoi pod znakiem skoku w bok Alison Mosshart z The Dead Weather i w finale wychodzi, że ten longplay to biedniejszy krewny „Sea Of Cowards”. VV i Hotel męczą przymulone i pobrudzone post-zeppelinowe riffy z „niemiecką” motoryką. Najczęściej wieje od tego przeciętnością, z której zespół wyrywany jest głównie dzięki Mosshart, bo – jak to kiedyś pisałem – ona ma ciary w głosie. Względnie zajął mnie cytat z Kayah i Bregovicia w „Satelitte”, z Lennona w „Wild Charms” i z „Get It On” T. Rex w „Damned If She Do”. Ale i tak idę o zakład, że The Kills o klasę lepiej dają na żywo. Promotorzy, bukujcie ich!

 The Kills
„Blood Pressures”
Domino
5/10