RECENZJE / TEATR
IDIOTA/Waldemar Raźniak
IDIOTA/WALDEMAR RAŹNIAK
Tekst: Anna Serdiukow    
2010.01.08
Skomplikowana sprawa z tym przedstawieniem. „Idiota” Waldemara Raźniaka to spektakl nie do końca udany, budzący jednak pozytywne odczucia. A to już dużo, bowiem porywanie się na jedno z najważniejszych literackich osiągnięć mogło skończyć się tragicznie. Propozycja studentów warszawskiej Akademii Teatralnej broni się jednak samą próbą odszukania i zaproponowania własnej interpretacji – chwalebne to błądzenie. Świeże twarze na scenie Collegium Nobilium (świetna Wiktoria Gorodeckaja) to bez wątpienia przyszłe, nowe aktorskie odkrycia.

Zaczyna się wspaniale. Mateusz Rusin w roli Hipolita balansuje na krawędzi bycia na scenie i bycia poza nią. Nie wiadomo, co tu zostało zagrane, a co wplecione w spektakl w wyniku spóźnienia widzów i szukania kolejnej poduszki. Spontaniczna, naturalna, śmieszna, nieśpieszna narracja. Jednak „Idiota” Fiodora Dostojewskiego wymaga czegoś więcej niż umiejętności skupiania na sobie uwagi przez aktorów. Obraz Rosji i Rosjan drugiej połowy XIX wieku naznaczony jest dziejowym katastrofizmem. Apokaliptyczna wizja politowania godnej ludzkiej egzystencji ma silną nadbudowę w postaci licznych literacko-filozoficznych inspiracji. Dużo tego… w chaosie znaczeń, słów i gestów aktorzy tworzą barwną galerię postaci przegranych. Interesujące są te poszukiwania – sensu życia, sensu śmierci…
Pogubili się nieco wykonawcy, pogubił się reżyser. Gdzieś ten spektakl i zawarte w nim treści nie wybrzmiewają tak, jak powinny, nie sklejają się w całość. Jednak budzą sympatię – starania aktorów, ich zapał, nieśmiałe pierwsze kroki sceniczne. Niczym bohaterowie tego spektaklu grają ze świadomością tragicznego położenia wobec materii, z jaką przyszło im się zmierzyć. Lecz gdzie indziej, jeśli nie w szkole właśnie, jest miejsce na eksperymentowanie ze sztuką i z samym sobą? 

7/10
GALERIA